Koty - Franek i Kota (odeszła za teczowy most 23.11.2013) oraz Leon
la_femme - Czw 31 Paź, 2013 00:20 Temat postu: Franek i Kota (odeszła za teczowy most 23.11.2013) oraz Leon Postanowiliśmy powiększyć rodzinę. Miesiąc temu dokociliśmy się 4-miesięcznym kociakiem rasy maine coon, Frankiem. W domu mieliśmy już pięcioletnią Tequilę, którą nazywamy po prostu Kota. Samo dokocenie przebiegło bez większych niespodzianek. Dużo prychania i syczenia ze strony Koty i małe tornado w postaci Franka. Trochę się bałam, bo Kota jest bardzo charakternym kotem i zwykle nie lubi obcych w domu, ale obyło się bez łapoczynów. Problem polega na tym, że Kota zareagowała na małego ciężką obrazą. Wiem, że może to śmiesznie brzmi, ale ona totalnie mnie olewa. Nie reaguje na pieszczoty, jak ją wołam to się odwraca, nie chce jeść, straciła na wadze, no i te smutne oczy. Martwię się o nią i mam wyrzuty sumienia, że ją skrzywdziłam wprowadzając nowego kota. Staram się okazywać jej dużo zainteresowania i nie faworyzować małego, ale póki co ona ma to w nosie. Czy ktoś miał podobną sytuację? Albo pomysł jak ją znów rozweselić?
Kota (szaro- biała ) i Franek
jokul - Czw 31 Paź, 2013 10:24
Na kotach to ja się w ogóle nie znam. Mąż jest uczulony i możemy tylko być zakochanymi na odległość. Ale może to nie jest "obraza", tylko kotka zaczęła chorować? Skoro nie je? Radziłabym jednak wizytę u weta, tak na wszelki wypadek.
elawe - Czw 31 Paź, 2013 12:44
U mnie było podobnie. Miałam 15-letnia Kiciunię i przygarnęłam młodą 5-tygodniową bezdomną koteczkę Cilunię. Moja Kiciunia wpadła w głęboką depresję i też była bardzo obrażona. Musiałam poświęcić jej bardzo dużo czasu, musiałam głaskać, przekupywać kąskami, nosiłam na rękach i o dziwo po około 3 miesiącach - przeszło. Wróciła do normalnego stanu sprzed Ciluni. Teraz została już tylko Cila, Kiciunia odeszła w wieku 18 lat. Przez te 3 lata bycia razem nawet się lubiły. Koty to wrażliwe stworzenia, muszą sobie poukładać świat na nowo. Każda zmiana w domu, przemeblowanie, jakiś nowy sprzęt wywołuje u nich stres. Z ich punktu widzenia - kolejny kot - to o jeden kot za dużo. A Ty rób tak dalej. Zajmuj się głównie nią, a z czasem wszystko wróci do normy. Życzę dużo cierpliwości.
Madzia - Czw 31 Paź, 2013 18:10
Nie wiem czy poczytałaś najpierw o dokoceniu, bo trzeba to robić z wyczuciem i stopniowo.
Frida - Sob 02 Lis, 2013 09:40
la_femme, dokocenie najczęściej jest trudne, w różnym stopniu, ale jednak. Na wszelki wypadek idź w kotką do weterynarza, bo być może coś jej dolega. Jeśli okaże się, że jest zdrowa, to jeden kłopot z głowy. Kotka jest zwyczajnie zazdrosna, potrzeba czasu, cierpliwości i miłości, co nie gwarantuje, że koty się polubią. Ważne, by "starej" kotce" wrócił dobry nastrój, bo przygnębienie może być przyczyną choroby.
Na pocieszenie, ja też mam obrażalską kotkę i oboje z mężem jej nadskakujemy, dajemy kąski z ręki, pozwalamy na wszystkie kocie wybryki, przepraszamy, by tylko była "normalna". Mam trzy koty, ona jest najstarsza, ma prawie 13 lat i charakterek niczym diablątko.
Pozdrawiam, Danuta
la_femme - Sob 02 Lis, 2013 23:48
Madzia, dokacanie starałam się przeprowadzić zgodnie z regułami sztuki, stopniowo i powoli, przenosiłam zapachy na kocykach, oddzielałam pokoje bramką dla dzieci itd. Agresji czynnej nie ma, Kota syczy i prycha, ale nie bije Franka. Ona w ogóle jest bardzo charakternym kotem i jest na "nie" jeśli chodzi o zmany. O ile sam foch pewnie zwalczymy, to martwi mnie to niejedzenie. Do weterynarza oczywiście jesteśmy już umówieni. Naczytałam się,że taki strajk głodowy może spowodować chorobe wątroby. Zobaczymy co powie weterynarz i jak wyjdą ewentualne badania Trzymajcie kciuki za nas
Madzia - Nie 03 Lis, 2013 14:10
Mam nadzieję, że kotki się "dotrą" i pokochają z czasem. U mnie nie było warunków żeby dokocenie przeprowadzić jak należy, i dość szybko się dogadały, choć to zasługa Maszy, która jest bardzo ugodowa. Tyle, że jak z początku były nierozłączne to teraz się nie lubią.
la_femme - Śro 06 Lis, 2013 01:17
Niestety, potwierdziło się, że to problem z wątrobą. Najgorsze, że to nie daje objawów przez dłuższy czas, a potem bum, kiedy choroba już jest rozwinięta. Teraz najważniejsze jest, żeby Kota jadła cokolwiek. Zaczynamy karmienie strzykawką gerberkami dla niemowląt plus leki od weterynarza. Jeśli w ciągu dwóch dni nie zacznie sama jeść, czeka nasz szpital, płyny dożylne i sonda do żołądka. Problem jest taki, że Kota absolutnie nie daje wetowi cokolwiek ze sobą robić, a ewentualna narkoza obciąży jeszcze bardziej wątrobę. Dziś pogryzła asystentkę jak pitbull, sporo krwi się polało.
la_femme - Śro 06 Lis, 2013 23:44
No i znów wycieczka do weterynarza. Kota w ogóle nie połykała jedzenia ze strzykawki, a jeśli już połknęła, to zwracała. Dostała znów zastrzyk przeciwwymiotny, witaminę b12 i małą kroplówkę. Jeśli nie poprawi się, musi zostać w szpitalu. Weterynarz mówi o 50% szans...
elawe - Czw 07 Lis, 2013 10:26
Ojej! a z opisu wyglądało na stres, foch. Życzę zdrowia Kocie i trzymam kciuki. :
LucynaM - Pią 08 Lis, 2013 16:16
oj, trzymamy kciuki!
la_femme - Pon 11 Lis, 2013 23:46
Jest świateko w tunelu. Po poprzednich zastrzykach i kroplówkach Kota zaczęła sama jeść z miseczki i zjadła 80g puszkę karmy. Co prawda zajęło jej to cały dzień ,ale to i tak super w porównaniu z tym co było. W ciągu kolejnych dni trochę jej apetyt niestety osłabł, a wczoraj musieliśmy wrócić do karmienia strzykawką. Dziś wet powtórzył zastrzyki i kroplówkę i jest poprawa. Kota jest generalnie weselsza i żwawsza, żółtaczka ustępuje, a to bardzo dobry znak To jest silna i zawzięta bestia, więc mam szczerą nadzieję, że sobie poradzi i unikniemy karmienia przez sondę. Ale ciiii, żeby nic nie zapeszyć.
Franek jest zafascyowany pierwszym śniegiem w jego życiu
I ogólnie jest wyluzowanym gościem
jokul - Wto 12 Lis, 2013 07:35
Fajny ten Franek A za Kotę trzymam kciuki.
la_femme - Nie 24 Lis, 2013 00:45
No i nie ma juz Koty. Po chwilowej poprawie choroba zaatakowała jeszcze mocniej. Najprawdopodobniej oprócz ciężkiej niewydolności wątroby był tez nowotwór. Trzeba było pomoc jej odejść ...
jokul - Nie 24 Lis, 2013 11:38
Takie decyzje zawsze są trudne. Mam nadzieję, że czas uleczy Wasz smutek, a Franek będzie pocieszeniem, chociaż na pewno nie zastąpi ulubienicy.
elawe - Pon 25 Lis, 2013 11:54
Tak mi przykro Miałam wielką nadzieję, że wyjdzie z tego. Niech Franek sprawia Wam wiele radości.
Madzia - Pon 25 Lis, 2013 18:47
Współczuję, że musiałaś podjąć tę decyzję, która jest straszna dla człowieka a konieczna dla kotka. Świadomość, że pomaga się kotu nie zmniejsza cierpień opiekuna. Życzę, żeby Franek Was pocieszał jak najlepiej może.
la_femme - Pią 29 Lis, 2013 03:14
Panie Boże, nie jestem aniołem
dziś niewielu jest takich na świecie,
może ci, co na ziemskim padole
pokochali zwierzęta i dzieci.
Panie Boże, powiedziałeś "proście",
rzekłeś "proście, a będzie wam dane"
wiesz, że wczoraj po Tęczowym Moście
poszedł do Ciebie mój kot ukochany?
Panie Boże, poznasz go z łatwością,
miał sierść jedwabistą, cztery łapki, ogon,
proszę o Panie, zawołaj go głośno,
bo miał w zwyczaju nie słuchać nikogo.
Panie Boże, nie proszę dla siebie,
znajdź mu jakąś osobę przyjazną,
by głodny i smutny tam nie był, i żeby
mógł sobie przy kimś spokojnie zasnąć.
Panie Boże, a gdy tak się stanie,
że i mnie zabrać stąd będzie trzeba
pozwól, by wyszedł mi na spotkanie,
kiedy będę wędrować do nieba
autor:Marta "Majorka"Chociłowska-Juszczyk
la_femme - Czw 19 Cze, 2014 00:14
Franek wyrósł i zmężniał, aczkolwiek dalej zachowuje się jak mały kociak, chociaż ma już 14 miesięcy. Maine coony rozwijają się aż do 3 roku życia, czyli tego "kocięctwa" jeszcze trochę nam zostało. Franio waży już ponad 8 kg ale jego ojciec to ponad 10 kilowy kocur więc podejrzewam, że synuś pójdzie w jego ślady
Madzia - Czw 19 Cze, 2014 19:07
Ale książę z niego...
Ala z Byczyny - Sob 21 Cze, 2014 15:24
Już jest mężny i piękny!
Na pewno będzie łowny
la_femme - Sob 21 Cze, 2014 20:35
Franio wychodzi na zewnątrz tylko w szelkach więc polowanie odpada, ale wszelkie muchy i pająki, które zaplączą się do domu są namierzane
AlaJ - Nie 22 Cze, 2014 18:58
Rzeczywiście jest taki "psowaty" z charakteru, jak pisze się o kotach tej rasy?
la_femme - Pon 23 Cze, 2014 02:49
Dokładnie taki jest. Jeżeli ktoś nie może się zdecydować czy woli mieć psa czy kota, to niech weźmie maine coona, będzie miał psa w kociej skórze. Franek uczy się psich sztuczek: umie przybić piątkę i aportuje do upadłego.
Madzia - Pon 23 Cze, 2014 15:14
Ja usiłuję nauczyć Morrisa przybijać piątkę, ale to gapcio nad gapciami. Wszystko zapomina.
Kiedyś jak mówiłam "daj całuska" nadstawiał łepek.
|
|
|