To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Koty - Perun, Layla i Lamia

Ala z Byczyny - Sob 31 Maj, 2014 00:31
Temat postu: Perun, Layla i Lamia
Przedstawiam Wam i mój zwierzyniec:

Najstarszy kotałke to kocur - wielki panicz o słowiańskim imieniu Perun. Na zdjęciu akuratnie zażywa wypoczynku na trawniku na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu w Niedzielę Wielkanocną (wiwat Wielkanoc z dala od stołów, zmywania i stresów).


Kolejny kotałek to Layla, kotka syberyjska we wcieleniu zimowym i łownym (ileż ja się naratowałam ptaków i myszek przez tę łobuzicę!)


I na tym nasze kocie posiadanie przez długi czas się kończyło. Aż do czasu, gdy zdarzyło nam się to:

To Lamia Smile Przyszła do nas na jesieni - właściwie zawołałam ją do balkonu by dać jej parę kulek karmy a tutaj.. przyszło takie biedactwo. Tym sposobem mamy 3 koty Very Happy Brzmi łatwo z tym trzecim.. ale ileż musiałam ponawpływać na mojego przyszłego mężusia, że ten koteczek jest mi niezbędny do szczęścia, że go chcę, że musi zostać i nikomu go nie damy, bo nasz już, bo go leczyliśmy hihihihi

Okazało się, że trzecia koteczka (bo to ona) to największy koci przylepek, idealny kotek kolankowy o wieeeelkim apetycie i jeszcze większej wdzięczności Very Happy

calicja - Sob 31 Maj, 2014 23:40

cudna trójeczka - a syberyjka - jak moje marzenie Smile
Ala z Byczyny - Nie 01 Cze, 2014 10:23

Dziękuję Smile Kłopotu z nimi czasem troszkę mamy ale jakie one są śmieszne Very Happy
Ala z Byczyny - Pią 11 Lip, 2014 18:25

Jeśli ktoś to czyta, to chcę Wam polecić klinikę Niedzielskich we Wrocławiu.. Dziś o 2 w nocy zawiozłam im mojego Peruna.... wpadł pod samochód i połamany dotarł do domu o północy.... szukałam go wcześniej, ale nigdzie go nie znalałam..

Ta klinika to najlepsza uleczalnia zwierząt jaką znam.... oby uratowali mi kotka...........

la_femme - Pią 11 Lip, 2014 22:49

Oj biedak, bardzo współczuję. Trzymamy z Frankiem kciuki, żeby wszystko było dobrze i kociak szybko się pozbierał. Dobry weterynarz z powołania to skarb
Ala z Byczyny - Sob 12 Lip, 2014 10:26

Pocieszam się, że jest w dobrych rękach.. Dziękuję za trzymane kciuki, oby było dobrze!
la_femme - Śro 23 Lip, 2014 00:02

Jak tam biedulek?
Ala z Byczyny - Śro 23 Lip, 2014 19:22

Perunek mój kochany jest już w domu, około tygodnia czekał na zabieg aż mu wyniki wątrobowe się poprawią na tyle by można było go zoperować i.. leży właśnie z główką opartą o krosno, śpi pewnie.. co parę dni ma zmieniany opatrunek na łapie (miał poważne otwarte złamanie z odłamkami), byłby gips, ale na brzuchu ma ranę dartą i na łapce ranę w miejscu, w którym wyszła kość, więc opatrunek musi być zdejmowalny by móc oczyścić rany. Cieszę się, że śpi bidulek mój, źle znosi te zmiany opatrunku i zastrzyki, sika ze strachu pod siebie i płacze Sad Cieszę się jednak ogromnie, że mam świetnego weterynarza w okolicy, który kotkiem zajmuje się naprawdę fachowo i mimo, że wciąż nie jesteśmy bliżej niż dalej, to rany się goją i będzie tylko lepiej!! Gdyby czytał to kiedyś ktoś z moich okolic, to ten weterynarz ma gabinet w Bolesławcu w woj. opolskim, z autopsji wiem, że nawet można do niego zadzwonić i poprosić by sam przyjechał do domu Smile))) Ale się rozpisałam.. przekażę mu całuski od Ciebie Smile)))

A oto Perunek w dwóch różnych wdziankach, gdzieś miałam zdjęcie w żółtym również..


i znalazłam żółte:


A z weterynarzami mogłam zamotać (w emocjach pisałam). Na główną operację pojechał do Wrocławia (100 km ode mnie), ale codziennych zastrzyków o zmian opatrunków (co 3 dni) dokonuje lokalny weterynarz w Bolesławcu, którego polecam z całego serca Smile

la_femme - Śro 23 Lip, 2014 23:40

Super, że jest lepiej, teraz już z górki będzie. Przy takiej opiece szybko zapomni o wypadku i niedługo znów będzie się łajdaczył, jak to kocury
Tesia1980 - Czw 24 Lip, 2014 10:14

Bidulek, trzymam kciuki, żeby szybko wracał do zdrowia.
Ala z Byczyny - Wto 14 Kwi, 2015 13:04

Sporo czasu już minęło od wypadku mojego Perunka, kotek dopiero teraz zaczyna dochodzić do siebie, czyli razem walczyliśmy o łapkę kotka 10 miesięcy. Teraz, bogatsza o całe doświadczenie przestrzegam wszystkie Wrocławianki przed kliniką Dariusza Niedzielskiego. Z opinii wyczytanych w internecie można odnieść wrażenie, że to cudotwórca, ludzie go zachwalają, ale po kolei:

Co tydzień jeździliśmy 100 km do Wrocławia do Niedzielskiego,a w Bolesławcu 10 km od nas mieliśmy drugiego weterynarza, który nam zmieniał opatrunki między wizytami we Wrocławiu.

We Wrocławiu złożono kotkowi łapkę za pomocą tytanowych gwoździ. Najpierw jeden pękł w kocie (3 lekarze, którzy o widzieli osobno nie mogli uwierzyć jak może pęknąć TAKI gwóźdź.. ewidentnie był uszkodzony zanim znalazł się w łapce kotka), po następnej operacji założono dwa gwoździe - oba przebiły skórę i zaczęły się wysuwać na zewnątrz. Doszło do tego zapalenie kości tak silne, że kości łapki rozpuszczały się i wyglądały jak ser.. Do tego nagle w pewnym momencie doszło dziwne skręcenie łapki o 180 stopni (tył łapki skierowany był do przodu). Kiedy kontrolnie odwinęliśmy opatrunek w Bolesławcu okazało się, że...... kot miał w tej pozycji zawiniętą łapkę w bandażu!

Głupia byłam wierząc w renomę Niedzielskiego bo pojechaliśmy tam jeszcze raz, na umówioną kontrolę..

Przy kolejnej zmianie opatrunku, porządnie już zaniepokojona, poprosiłam dra Niedzielskiego o zmianę opatrunku na moich oczach (zawsze kotka zabierano na szpital i oddawano już zawiniętego, stąd o rotacji łapki dowiedziałam się kiedy osiągnęła już 180 stopni). To co zobaczyłam było koszmarem - przywieziono stół na kółkach, który był obrzydliwie brudny, sama ręką strącałam na ziemię jakieś bure gluty, doktor pod kotka niczego nie podłożył, żeby go chronić przed bakteriami a na dodatek nie zawinął kotku opatrunku do końca, zostawił niedowiniętą końcówkę łapki, w której zaczęły się zbierać płyny i nieomal doszło do martwicy. Do tego doktor mimo, że mu powiedzieliśmy o rotacji i zasugerowaliśmy by zawinął bandaż przeciwnie do rotacji (zalecenie doktora z Bolesławca), zignorował nas i zawinął bandaż zgodnie z kierunkiem rotacji!!
Następnego dnia rano łapka wyglądała tak:

Proszę zwrócić uwagę też na to jak niechlujnie zawinięte były bandaże.. Były na moich oczach "przyklepane" do rany!!!!

Wróciliśmy do domu z wielkim ciężarem w sercu.. nasz kotek cierpiał, a w klinice od jednej z lekarek (za każdym razem kotem zajmowała się inna osoba) usłyszeliśmy magiczne słowo "amputacja".

Mój lekarz z Bolesławca (wioska koło Byczyny) polecił mi wtedy swojego byłego wykładowcę weterynarii - dra Bieżyńskiego (sam nie mógł się podjąć ratowania kotka, bo miał tylko malutki gabinecik bez zaawansowanego sprzętu), który wykłada na Uniwesytecie Przyrodniczym i w dalszym ciągu leczy zwierzęta. To była nasza ostatnia szansa.. Doktor popatrzył tylko na kota i powiedział "Opatrunek jest źle założony" (Co za news....). Doleczył rany (nie wspomniałam, że pół łapki objęła martwica tkanek..), wyciągnął nas z zapalenia kości, wyjął gwoździe ze środka, założył pętlę trzymającą kości, i udzielił nam wielu wskazówek. Doktor z Bolesławca był przewdzięczny za rady, zastosował się do wskazówek Bieżyńskiego w 100%, zmieniał nam opatrunki za symboliczne 20 zł i zawsze tak profesjonalnie, że Niedzielski powinien się od niego uczyć!

Pan Bieżyński wespół z Robertem z Bolesławca uratowali nam łapkę. Za wizyty brali symboliczne kwoty a bywało i tak, że wizyta we Wrocławiu (zwłaszcza kiedy wszystko z kotem szło jak miało iść) kosztowała całe 0zł Smile Mój narzeczony i tak im próbował wciskać kasę, by chociaż na medykamenty dla innych zwierzątek było.. Tamże również, w poczekalni na Uniwersytecie, nasłuchaliśmy się od innych osób naprawdę wielu podobnych historii na temat Niedzielskiego jaką my przeżyliśmy..

Ogólnie zostawiliśmy w klinice Niedzielskiego ok 5000 zł plus paliwo na dojazdy, a w zamian dostaliśmy niechlujne opatrunki, zapalenie kości i zrotowaną łapę, którą dosłownie "odkręcał" nam lekarz z Bolesławca zawijając spiralę z bandaża w przeciwną stronę. Doktor Bieżyński za to od początku był z nami szczery, nie czarował , że "to się da naprawić", niczego nie obiecał a kotka nam uratował! I jeszcze przy okazji studenci mieli okazję popatrzeć jak się zakłada opatrunki okienkowe. Rachunki na Uniwersytecie były śmiesznie niskie na dodatek, a kotek dziś..

chodzi i biega Very Happy

Kuleje mocno oczywiście i pełnej sprawności nie odzyska. Ale lepsza taka łapka, niż żadna Smile Tym bardziej, że jej używa! Drapie nią po drapaku, kopie w kuwecie, podpiera się na niej kiedy wylizuje drugą łapcię Smile

Podsumowując, po całej historii dwóm zespołom w Polsce z pełnym zaufaniem oddałabym kotka:

dr Bieżyński i cały jego zespół:
Uniwersytet Przyrodniczy, Klinika Chirurgii
Pl. Grunwaldzki 51
50-366 Wrocław
tel. 71 320 5355
polecam też stronkę, którą ktoś stworzył w podzięce doktorowi: http://biezynski.prv.pl/

lek. wet. Robert Nowakowski i Paulina Olesiak
Ecovet s.c.
ul. Ogrodowa 7
98-430 Bolesławiec, woj. opolskie
http://ecovet.pl/personel.html


Uff, ale się rozpisałam.. mam nadzieję, że to już koniec historii.. Perunek odzyskuje siłę w łapce, i zabrał mi poduszkę w łóżku (leluś się zrobił cudowny!!), ale z tą poduszką.. to ja mu ją chętnie oddaję, bo to cudny kotek.. zwłaszcza kiedy robi mi "hełmokoty", czyli kładzie mi swoją głowę na mojej twarzy, a łapciami łapie mnie za uszy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy

la_femme - Czw 16 Kwi, 2015 16:55

Chyba myślami przyciągnęłam Twój post. Od kilku dni jakoś mi się myślało o Perunie, ale nie chciałam być wścibska i dopytywać się, czy kotek się wylizał. Konowałów każdej specjalizacji trzeba piętnować jak tylko się da. Bo tu ewidentnie zawinił weterynarz. Super, że znaleźliście takiego, któremu zależało na zdrowiu kociastego, a nie tylko na nabiciu sobie kabzy. No i chwała dla Was, ze walczyliście o Perunową łapkę. Szkoda, że nie jest w 100% sprawna, ale grunt, że jest i jej używa. Franek z Leonem przesyłają pozdrowienia Smile
Ala z Byczyny - Czw 16 Kwi, 2015 20:33

Dziękuję.. chyba za bardzo wylewna byłam, ale to przez emocje Very Happy Łapkę pan Bieżyński widział i powiedział, że to cud, że z tak trudnego złamania się wykaraskał, a klatkę, w której trzymaliśmy kotka żeby ograniczać ruchowość w krytycznym momencie, komisyjnie zawieźliśmy weterynarzom z Bolesławca jako podziękowanie za opiekę - my jej nie chcemy w domu, a tam się przyda! Very Happy Teraz tylko same radości w domu mamy, Perunek wskakuje na parapet, a z parapetu na lodówkę. No i znowu jest kotem alfa w domu Very Happy

Dziękuję za miłe słowa la_femme, pozdrawiamy Franka i Leonka bye

Ala z Byczyny - Czw 04 Maj, 2017 17:54

Serce mi pękło..
Moja Lamia nie żyje. Kochana koteczka, którą przygarnęłam, wyleczyliśmy i kochaliśmy. Do teraz kochamy.. wypłakałam całe oczy już. Tak mocno chcę cofnąć czas..
Zginęła przez samochód.. wypuszczaliśmy ją, ponieważ teraz mieszkamy na wsi.. tak żałuję!! Tak mocno chcę wiedzieć, że ona jest gdzieś szczęśliwa i czeka aż ja się tam pojawię i znowu ułoży się na moim kolanku.. boże jak to boli..

la_femme - Nie 07 Maj, 2017 23:51

Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, to i tak nie sprawi, że poczujesz się lepiej, ale bardzo mi przykro. Wiem jak to jest stracić kociego przyjaciela. Lamia biega teraz za tęczowym mostem z moją Kotą i jest ci wdzięczna za wszystkie lata dobrej opieki
Ala z Byczyny - Wto 09 Maj, 2017 21:25

Dziękuję.. teraz kiedy minęło parę dni już nie zalewam się łzami na samo wspomnienie o niej i mogę odpisać.. Mam wielką nadzieję, że wszyscy się kiedyś spotkamy ze swoimi zwierzętami. To najwspanialsi towarzysze i powiernicy naszej miłości na świecie!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group