Pogaduchy - Śmieją się ze mnie, że lubię robótki ręczne. :D
fatum - Śro 26 Lip, 2006 15:18 Temat postu: Śmieją się ze mnie, że lubię robótki ręczne. :D Witam serdecznie.
Chciałbym się z Wami podzielić moim przykrym (ale też śmiesznym) doświadczeniem.
Robię sobie od kilku lat na szydełku i trochę na drutach próbuję. Mam 21 lat i taka pasja nie jest zbyt dobrze przyjmowana przez ludzi w podobnym wieku.
Wynajmuję sobie pokoik u pewnej pani. W tym samym mieszkaniu mieszka dwóch starszych ode mnie chłopaków.
Pewnego dnia ułyszałam dzwonek do drzwi, więc postanowiłam otworzyć. A oni sobie siedzieli przy otwartych drzwiach w pokoju, była tam też dziewczyna. Nagle jeden krzyknął: "Wełna przyszła!"
I tak się śmiać zaczęli, że mało nie popękali.
I takim oto sposobem się do nich nie odzywam z pół roku.
Widocznie bardzo zabawnie jest dla nich siedzieć sobie w towarzystwie i się z kogoś naśmiewać.
Na mnie oczywiście to większego wrażenia nie zrobiło bo wełny do pokoju nadal przybywa.
Ale mimo wszystko zachowali się nieładnie i nie życzę nikomu takich współlokatorów.
pozdrawiam!
magdalena - Śro 26 Lip, 2006 19:09
Witaj!
Taki problem jak Ty miała na początku każda z nas ,gdy zaczynała swoje hobby i tak jest chyba do dzisiaj.
Gdy pojawię sie z szydełkiem w nowym otoczeniu to słysze za plecami śmiech.
Madzia - Śro 26 Lip, 2006 22:44
Problem w tym że ludzie coraz mniej mają pasji czy hobby. A to wcale nie jest dobre. No i tacy ludzie wcale nie są ciekawi. My mamy akurat taką pasję, ktoś inny może zbiera jakieś dziwne rzeczy, ktoś ma działkę pracowniczą, co w tym śmiesznego? Moim zdaniem trzeba naprawdę byc idiotą żeby śmiac się z czyjeś pasji. Co w tym śmiesznego że ktoś potrafi zrobic sobie np piękną bluzeczkę? Siedziec i chlac wódkę to pewnie jest normalne i nieśmieszne.
Violetta21 - Czw 27 Lip, 2006 00:08
Dziewczyny głowa do góry ja już dawno przestałam się przejmować tym że ktoś się śmieje z tego że robię na drutach czy na szydełku Z reguły patrzą z zaciekawieniem cóż takiego robi ta kobitka siedząca na ławce a ja wcale się nie przejmuję i robię swoje
Halkuk - Czw 27 Lip, 2006 07:32
Fatum, witaj wśród nas
A wiesz na ogół jest tak że niektórzy się śmieją , po głowie pukają - że też Ci się chce robić - ale pokaż się w nowym sweterku czy topiku a mina im się zmienia . Potem zwykle słyszę - może byś mi taki też zrobiła
Jesteś bardzo młodą osóbką , a teraz niestety bardzo mało takich młodych dziewczyn sięga po szydełko czy druty - to jakby z mody wyszło ( tylko robótki - bo ciuszki NIE ), zresztą nawet nie słyszę żeby w szkole tego uczyli , a wielka szkoda
Ja mam dwóch synów w prawie że Twoim wieku (19 i 20 lat) i wśród wszystkich koleżanek , jakie w domu się pojawiają , do tej pory tylko jedna rok temu zaczęła szydełkować . Pamiętam jaka dumna była ze swojej pierwszej torebki i etui na komórkę !
Tak więc głowa do góry - nie przejmuj się z czasem wszystko się odmieni !
karmelek - Czw 27 Lip, 2006 08:55
nie przejmuj się
najłatwiej zawsze jest kogoś wyśmiać, ale samemu coś zrobić, stworzyć... to już nie...
a przezwisko nie jest ani obraźliwe, ani wulgarne... pewnie miało takie być, ale im nie wyszło, hehe.... jednym słowem: zignoruj matołków
przypomniało mi się, że jak kiedyś dziergałam w pociagu serwetę, to przechodzące korytarzem nastolatki krzyknęły "ta pani robi gacie!!!" chyba sie naczytały o koniakowskich stringach
ale poczułam się dziwnie.... no i wyobraź sobie jak spojrzeli na mnie współpasażerowie... na szczęście było widać, ze to ma być serweta , a nie gacie dla słonia
kuela - Czw 27 Lip, 2006 09:52
Ja to ciągle słyszę że takimi robótkami to tylko babcie się zajmują - ale do czasu gdy zobaczą moje prace - wtedy zdziwienie przeradza się w zazdrosc - bo tez chca miec. I jak tu dogodzic - najlepiej znalezc takie same maniaczki - a nie zwracac uwage na tych co mają inne upodobania
- trzymaj się i fajnie ze jestes między nami
Pani Mama - Czw 27 Lip, 2006 10:53
moi znajomi jak narazie z uznaniem patrzą jak robię i jak coś założę to zaraz mówią o pewnie to twoje dzieło moja córka 17 lat i też robi i nawet teraz miała na wyjeżdzie szydelko i zrobila przez ten czas sweterek w górach tez można robić a jak zrobiła ten sweterek to wszystkim się podobał i ona tez robi wszedzie gdzie tylko może a ja oprócz szydełkowania wędkuję z mężem i też często słyszę o wędkarka ale mnie to nie przeszkadza a inni wedkarze często do męża mówią ze ma dobrze bo z żoną sobie może spędzić całą niedziele a ich żony właśnie telewizje oglądają
Madzia ma rację coraz mniej ludzi ma hobby i to z tąd się bierze moi znajomi wiedzą że mam takie forum o szydełkowaniu i moja rodzina też i nawet się nim interesyją też jak coś im pokazuje czy czytam
ostatek7 - Czw 27 Lip, 2006 11:22
| kuela napisał/a: | Ja to ciągle słyszę że takimi robótkami to tylko babcie się zajmują - ale do czasu gdy zobaczą moje prace - wtedy zdziwienie przeradza się w zazdrosc - bo tez chca miec - trzymaj się i fajnie ze jestes między nami  |
hmmm mnie już nie mówią, że "tylko babcie", widać jestem już reliktem z ubiegłej epoki, jak ten żubr albo szarotka. Może się boją, że "przydzwonię"? - temperamencik jeszcze mam, a i jęzorek ostrzę dwa razy dziennie, pilnuję też żeby się nie złamał - tego w gips nie kładą... Szczególnie namolnym odpowiadam, że barana też umiem zrobić... więc jeśli chce mieć pomniczek - to proszę uprzejmie, zrobię, aczkolwiek nie za darmo, sztuka kosztuje
Inni dziwią się: "że też pani ma oczy" ... A mam, narządy nieużywane zanikają; staram się więc używać oczu i mózgu... a już nikt nie chce uwierzyć, że robótka uspakaja i wycisza. Ot, takie "ręczne mantrowanie"... liczę słupki, pyszczeć bez sensu nie mam czasu, ręce zajęte, jednym oczkiem można rzucić w telewizor... Sama słodycz... Kiedyś panienki z dobrych domów uczyły się haftu i robótek... krosienka, tamborki i inne akcesoria - pełno tego w literaturze i sztuce. A starający się o rękę panienki młodzian nie "trąbił piwska" ani nie "czatował w necie", tylko kłębuszki zwijał i niteczki podawał...
FATUM, nie przejmuj się ćwierćinteligentami. Niebiosa obdarzyły Cię talentem, więc chroń swój talent i staraj się go rozwijać.
A tak w ogóle - myślę, że przez krytykantów przemawia zazdrość On/a sam/a nie potrafi, więc ktoś ma być mądrzejszy? Robótki ręczne uczą logicznego myślenia, przewidywania i wyobraźni; więc niech taki "bezmózgowiec" nie "rozdyma swojego ego", bo i nie ma czego rozdymać... samo określenie "Wełna" świadczy o jego intelekcie, a raczej o totalnym braku tegoż.
Grażyna - Czw 27 Lip, 2006 16:32
Pierwsza bluzeczkę zrobilam w podstawówce, z takich nici co nazywały sie "zerówka". Od tego czasu stale cos przędę. Gdy sie ludzie dziwuja, że robię na szydełku lub drutach, to ja im mowię, że w poprzednim wcieleniu byłam pajakiem. Dlatego musze stale coś dziergać. Teraz szydelkuje, a dawniej robiłam na drutach i to zazwyczaj kolorowe bluzeczki lub swetry z wrabianymi wzorami. Wszędzie bylo pełno kłebkow i kłębuszków, pyłków od mohairu, fruwajacych lub rozniesionych przez psa lub dzieci niteczek.
Kto do mnie ze znajomych przychodzi, to juz faktycznie sie nie dziwi, ze u mnie, w duzym reprezentacyjnym pokoju pół kanapy to nici i części aktualnie wykonywanej robótki. Nawet tych cześci powiem szczerze często nie chowam, sadzam gościa na wolnym fotelu i juz. Zazwyczaj pada wtedy pytanie "jak ci sie chce?" ale gdy pokazuje efekt mojej pracy, to niejednej osobie slinka leci z pyszczka. A ja z upodobaniem patrze jak się oblizuje. A co!? Niech cierpią.
Jednak przed Wielkanocą wzbudziłam ludzki smiech i zdziwienie. Sama sie śmialam. Zrobilam kilka fasonow koszyczkow i zanioslam do pracy pokazać. Pomyslalam, ze to okazja do zarobku. Były tez kurki kolorowe i białe. W szkole sam babiniec, wszystkim paniom wyroby sie podobały, wiec złozyły zamówienia. Zamówien codziennie przybywało, bo "jedna pani drugiej pani..." i w efekcie całe mieszkanie, wszystkie połki w moim reprezentacyjnym pokoju wypełnione były usztywnianymi koszyczkami i kurkami, a pólek mam sporo, bo olbrzymi regał na ksiazki zajmujacy jedna scianę. A w kuchni był koszmarny nieład, bo róznego typu konstrukcje, na ktorych suszyły sie ucukrzone wyroby. Wtedy i ja sie smiałam, a w duchu płakac mi sie chciało, bo mialam juz dosc tych koszy i kur, uklejonych blatów i podłóg. Ale pocieszał mnie fakt, ze w ten biznes wciągnelam sąsiadkę (razem szydełkujemy!) i ona miała tak samo elegancka wtedy chałupę. ale sie opłaciło
Dlatego nie ma sie co przejmowac ludźmi i robic swoje. Ja mam drugie hobby - dzialke. Czesto oba laczę, czyli dziergam na działce.
Madzia - Czw 27 Lip, 2006 17:22
Ja mam tyle hobby i zainteresować co Ostatek. Ostatku kochany, podpisuję się pod tym co powiedziałaś obiema rękami i nogami.
Grażynko, byłaś pająkiem?
A ja jestem dziwaczna bo teraz chodzę sobie z pracy na piechotkę do domu. Wszyscy patrzą jak na wariata. W końcu jest to najdziwniejsza rzecz na świecie poruszać się na własnych nogach zamiast topić się w autobusie pełnym letnich atrakcyjnych ludzkich zapachów.
Naprawdę, bardzo lubię ludzi mających swoje zainteresowania, obojętnie co to jest.
meka007 - Wto 01 Sie, 2006 10:11
Kiedy ja chodziłam do szkoły( w latach osiemdziesiątych) większość moich koleżanek robiła na drutach i szydełku ,bądz też szyła . Był to bowiem jedyny sposób, żeby się ciekawie ubrać, bo w sklepach bylo nieciekawie. Ale miało to również dobre strony, bo rozwijało kreatywność i orginalność
Dzisiaj młodzi ludzie nastawieni są głównie na konsumpcję i chcą mieć wszystko gotowe. Dlatego też w cenie są ludzie, którzy potrafią stworzyć coś orginalnego. Więc nie przejmujcie się dziewczyny, gdy wam docinają, możliwe, że robią to z zazdrści widząc u was jakąś nową niepowtarzalną kreację.
Głowy do góry! Nie macie się czego wstydzić, robótki ręczne wracają do łask.
Krakowianka - Czw 03 Sie, 2006 12:49
wiecie co? podpisuję się dwiema rękami pod tym co wyżej napisane coś wam powiem dzisiaj w pracy usłyszałam "ale ty to masz ciuchy,ale sie ubierasz..." a wiecie co mam dziś na sobie?! uszyte białe spodnie + żakiecik biały bez podszewki uszyty przez siebie oraz topik zielony zrobiony też przez siebie
zrobiło mi się b. przyjemnie i jestem dumna z siebie
więc bądźmy dumne wszystkie że tyle potrafimy i umiemy się jeszcze tym dzielić choćby tu na tym forum!!
proboha - Pon 09 Paź, 2006 18:11
Ja ez mama czasem problemy z tlumaczeniem sie. CXzasem zabieralam robotke do szkoly zeby na przerwach cos robic. Moja klasa sie szybko do tego przyzwyczaiła, zesc osob mi nawet wzory przynosila. Za to mialam w szkole takiegochlopaka, ktorymyslal ze jest bardzo dowcipny i co i rusz mnie zaczepial, jak cos robilam. Kiedys zapytal mnie czy zrobilabym mu stringomeskie, a ja mu na to ze i owszem, ale takie bez "koszyczka", bo on to chyba nie ma sie czym pochwalic? Teraz jestem na studiach, zesc oob wie o miom "nietypowym' hobby i raczej sie nie secjalnie dziwia, raczej podziwiaja za cierpliwosc i za to ze mi sie chce
Ple Ple - Pon 09 Paź, 2006 18:25
Ja nie przypominam sobie,zeby ktoś się smial z tego mojego hobby...raczej każdy podziwia,zazdrosci,ze nie potrafi...Współczuję takich "dwcipnisiów"
sylwia12 - Czw 12 Paź, 2006 18:09
Nie ma się czym przejmować ,każdy z nas ma inne hobby.
Najlepiej takie głupie zaczepki jednym uchem wpuścić a drugim wypuścić.
Pozdrawiam
monika80 - Wto 14 Lis, 2006 21:07
Pewnie że nie ma czym się przejmować lepiej mieć hobby choćby nawet inni się śmieli niż nie mieć zadnego ważne że robimy w życiu tez takie rzeczy które nam sprawiaja przyjemność
a to dla tych co nierozumieja i sie śmieją
praz - Wto 14 Lis, 2006 21:26
ja tam nie zauważyłam żeby moi rówieśnicy i inni naśmiewali się z mojego hobby:) a zdaża mi sie coś dziergać w publicznych miejscach typu uczelnia, dworce, autobusy, pociągi itp:)
to chyba kwestia pewności siebie i tego żeby sobie powiedzieć " a niech sie patrzą ! co mi tam , pewnie też tak by chcieli" powiem nawet że takie umiejętności jak robienie na drutach i szydelkowanie wzbudzają zainteresowanie płci przeciwnej a juz ogromnym plusem jest to że można " błyszczeć " we własnoręcznie wykonanym szaliku, kolczykach itp
Trusia - Śro 15 Lis, 2006 09:26
Na jednym z forów wklejałyśmy zdjęcia zawartości naszych torebek. Ja wkleiłam swoją:
Dziewczyny z forum powiedziały, co następuje: "Bez szydełka nie byłabyś sobą"
I to był ogrooomny komplement
ola1996 - Śro 27 Gru, 2006 16:45
A ze mnie brat się śmieje i mówi babunia albo babciuleńka: bardzo mnie to wnerwia!~!
alicja11 - Śro 27 Gru, 2006 17:16
Oleńko ignoruj zaczepki brata ,pielęgnuj swoje hobby.Przyjdzie czas, że będzie chciał,abys mu coś wydziergała to wtedy mu ''odpracujesz''...
Anonymous - Śro 27 Gru, 2006 17:55
Dziwne, ale ja chyba czegoś takiego nie doświadczyłam. Gdy w podstawówce powiedziałam ze lubię robić na drutach i szydełkować patrzono na mnie z podziwem, zwłaszcza moja wychowawczyni stwierdziła że ona też by chciała, ale nigdy nieumiała się nauczyć - a inna leworęczna koleżanka powiedziała że ona ma problem z nauczeniem się bo jej mama jest praworęczna i jak się uczy to zawsze coś nie gra. W gimnazjum odważyłam się nawet parokrotnie przynosić i robić serwetki na szydełku w czasie przerw i luźniejszych lekcji - choć niktórzy dziwnie na mnie patrzyli to raczej nie było w tym drwiny, przynajmniej nikt się nie odezwał.
Klaudia - Czw 28 Gru, 2006 22:44
W zerówce, to raczej nie nosiłam ze sobą szydełka/drutów/igły itd., ale w podstawówce - obowiązkowo. Z początku, kiedy wszystkie lekcje odbywały się w jednej klasie, przerwy spędzałam robiąc różne rzecyz na szydełku. Później było gorzej, ale na przerwach często siedziałam i coś tam dłubałam, jak nie było możliwości robić na szydełku - to chociaż bransoletki z muliny . Nikt nigdy nie odważył się mnie nazywać jakoś dziwacznie z tego powodu, wszyscy raczej chcieli się czegoś nauczyć...ale bywały komentarze w stylu "babcia".
Teraz, w gimnazjum na początku też bywało, żę zabierałam cieniutkie szydełko, nici i robiłam małe motylki - nauczyciele nie zauważali niczego, ale potem mnie wychowawca przyłapał, nazwał babcią i tak już zostało. Nie czuję się tym jakoś specjalnie urażona.
A w domu robię ja, mama i babcia (siostra nie - ale kto wie, może kiedyś zacznie? ). Tata komentuje tylko:"jak ładnie sobie szydełkujecie" a siostra stara się to ignorować ;]
Małgosia G. - Sob 30 Gru, 2006 00:58
Ja zawsze robię coś na przerwach. Uczniowie to widzą , ale nawet chłopcy pytaja zaciekawieni, czy to trudno i czy długo musieliby się uczyć.
Violetta21 - Sob 30 Gru, 2006 01:48 Temat postu: Śmieją się ze mnie, że lubię robótki ręczne. :D A ja ostatnio siedziałam w przychodni z córcią i była spora kolejka więc wyciągnęłam sobie serwetkę i dziubałam a kto przechodził to zerkał z zaciekawieniem co też takiego robię
|
|
|