Podstawy - Chciałam Wam opowiedzieć moja historie!
elinka - Sob 07 Paź, 2006 00:10 Temat postu: Chciałam Wam opowiedzieć moja historie! Hej dziewczyny!
Czytuje forum od jakiegoś czasu i postanowiłam się w końcu przywitać! Opowiem wam moja historie frywolitkowania, nie wiem czy to dobre miejsce na ten post, ale... W każdym razie to co staram się plątać to z pewnością podstawy
A jak sie zaczęło? Ano miałam dość głupiutki wypadek, który mógł się przerodzić w trwały niedowład dłoni... obu..., niefajnie było...ale przykra ta historia spowodowała potrzebę fizykoterapii i wówczas pan doktor powiedział... a na drutach to ty czasem nie robisz...? Bo to ponoć dobre ćwiczenie... Ano nie robię ale czas zacząć, kupiłam druty, kupiłam wełnę i wio. Oj nie szło mi to ni w ząb... i tak sobie pomyślałam, że na Internecie pewnie jakieś wskazówki by się znalazły. Najpierw się znalazło wasze forum, a potem dział o frywolitkach. Przy następnej wizycie na terapii zaprezentowałam frywolitkowanie, czy to się aby na ćwiczenia nada? Pan doktor popatrzył (a minę miał dość dziwną) ale powiedział że się nada!
Hej, czyli frywolitki mają moc uzdrawiającą! Wiec dzielnie frywolitkuje... no będzie już z drugi tydzień, średnio raz dziennie rzucając czółenkiem o ziemie (szczęściem trafiłam chyba na wyjątkowo wytrzymałe czółenko...) Łapa nadal boli, ale już tylko przy frywolitkowniu, kubek herbaty mogę sobie zaparzyć bezboleśnie Mam nadzieje ze wytrwam dostatecznie długo żeby się wam czymś pochwalić
Dzięki Dziewczny!
http://maranta.livenet.pl.../smiles/183.gif
http://maranta.livenet.pl.../smiles/183.gif
moslamawe - Sob 07 Paź, 2006 07:44
elinka, przykro mi ze miałas wypadek zyczę szybkiego powrotu do zdrowia i gratuluje nauki frywolitki ćwicz dużo a osiagniesz i efekty w fizykoterapi i we fry
ja tez jak sie uczyłam to rzucałam czółenkami poczatki zawsze sa trudne zwłaszcza jak nie ma kto pokazac tak namacalnie
alienor - Sob 07 Paź, 2006 10:19
no proszę a ja nie rzucam człenkiem tylko tnę "dzieło " które nie wychodzi jak powinno , coś ze mną nie teges??
maranta - Sob 07 Paź, 2006 11:43
Elinka, miło, ze się podzieliłaś swoją historią
Cieszę się, że z łapkami jest lepiej Ja też się przekonałam, że frywolitki działają uzdrawiająco
Niecierpliwie czekam na fotki Twoich prac i życzę duuuużo zdrówka
elinka - Sob 07 Paź, 2006 14:07
Dzięki za ciepłe słowa!
Marana: Pochwale się, i to nawet jeszcze dzisiaj, ale to już w odpowiednim dziale...
monia1974: nie ma to jak czymś rzucić Ja niestety jestem bardzo niecierpliwa, niespecjalnie to pomocne
aloienor: no ja już pewnie lepiej potrafię pruć niż wiązać frywolitki tyle razy to robiłam, a wczoraj rozbijałam jeden koralik motkiem bo mi się jeden za dużo zaplątał
pozdrawiam
sylwia12 - Wto 10 Paź, 2006 08:30
Nieważne jak nam z początku wychodzi praca,ważne,że mamy chęci,zapał i wierzymy,że to nam pomoże.W twoim przypadku to się sprawdziło.
karmelek - Wto 10 Paź, 2006 11:03
elinka, pan Jan Stawasz, który jest znany wszystkim frywolitkującym także zajął się frywolitkami po wypadku. I uczciwie trzeba przyznać, że dorobek ma imponujący.
http://www.frywolitka.slupsk.pl/?id=o_mnie
wracaj do zdrowia i supłaj coraz ładniejsze frywolitki
ikmis - Wto 10 Paź, 2006 13:26
Elinka, Twoje wprawki frywolitkowe są bardzo udane. Myślę, że wspaniałe efekty w postaci koronek pójdą w parze z efektami w rehabilitacji, czego Ci życzę.
Ale pamiętaj, frywolitki są też dla zdrowych jak skończysz leczenie, to nie porzucaj frywolitek
elinka - Pią 13 Paź, 2006 00:12
Dziękuje raz jeszcze wszystkim za ciepłe słowa!
Moja rekonwalescencja już właściwie zakończona, ale łapki ćwiczyć trzeba. Poza tym spodobało mi sie i już przepadło
Ciekawe co powie moja Babcia kiedy jej pokażę moje dzieła, bo to ona jest u nas w rodzinie specjalistką od wszelkiego typu rękodzieła.
Kiedyś próbowała mnie nuczyć szydełka, ale okazałam się być wyjątkowym beztalenciem
Skupie się na fywolitkach!
Całuski
Selene - Pią 20 Paź, 2006 09:58
Przyznam się i ja, że od pewnego czasu podczytuję to forum. Ale rola biernego podglądacza jakoś mi nie odpowiada.
Bardzo wzruszyła mnie historia opisana przez elinkę. I najważniejsze, że ma happy end
Jesli chodzi o moje próby z frywolitkami to... Obraziłam sie na czółenka na jakieś 2 miesiące, ale wczoraj wróciłam do nich skruszona... "Coś" zaczyna się pojawiać, coś co od biedy można nazwać kółeczkiem
Nie poddam się i tym razem to ja wygram, a nie kawałek plastiku! O!!!
|
|
|