Literatura - ***
Anonymous - Czw 18 Sty, 2007 22:08 Temat postu: *** Szła przez pustynię. Od początku swego istnienia przemierzała jej ogrom, krok po kroku przebywając kolejne kilometry. Połacie błyszczącego w słońcu piasku były jej domem i największym skarbem. Nie czuła upału ani gorąca ziarenek, po których kroczyła. Nie czuła najmniejszego zmęczenia ani nudy. Jedynym głodem, jaki czuła, był głód wiedzy. Jedynym pragnieniem – pragnienie mądrości. Była szczęśliwa, bez trosk. Zdobywała kolejne kilometry przestrzeni idąc bez pośpiechu, wdrapując się na wydmy, przeskakując suche pnie prastarych drzew, mijając bez strachu szkielety martwych stworzeń i jamy pustynnych węży. Każdy nowy punkt na horyzoncie stawał się jej celem. Zdobywając kolejne, zbliżała się radośnie ku temu największemu, najwspanialszemu, najcudowniejszemu. Nigdy nie tęskniła za tym, co był za nią, nigdy nie patrzyła wstecz ani nie oglądała się na boki. Po prostu szła z energią i mocą stawiając każdy następny krok i patrząc przed siebie zawsze młodymi, błyszczącymi oczyma, których nie oślepiał ani dzień, ani noc.
Pewnego dnia usłyszała coś zupełnie nowego i obcego: krzyk gdzieś daleko za nią. Z początku nie wiedziała, co ma zrobić, lecz gdy wołanie powtórzyło się, stanęła. Zatrzymała się pierwszy raz w swoim życiu, pierwszy raz przerwała nieustającą od tylu lat wędrówkę i było to doznanie dziwnie kojące. Krzyk powtórzył się po raz trzeci, więc po kolejnej chwili wahania odwróciła się. Wtedy ujrzała drogę, którą już przeszła i przeszkody, które minęła - zobaczyła wszystko, co kiedyś było żywe w jej życiu. Serce urosło jej z dumy, że tak wiele już osiągnęła dzięki wytrwałemu stawianiu małych kroków – początek tego wszystkiego był hen za horyzontem i nawet nie mogła go dostrzec. Jednak w tej przeszłości była jedna rzecz obca, daleki ciemny punkt, źródło krzyku, który zmusił ją do odwrócenia. Zaczął się zbliżać, więc postanowiła zaczekać w tym miejscu aż będzie mogła zobaczyć, co to jest.
Czekała więc, a z czasem punkt ów zaczął przybierać kształty coraz bardziej ludzkie. Gdy był już dość wyraźny, wiedziona jakimś przedziwnym i nieznanym sobie dotychczas instynktem, wyciągnęła ramiona na boki jakby w oczekiwaniu aż coś w nie wpadnie, aż coś będzie mogła złapać. Jej twarz rozjaśnił uśmiech niezwykłej radości, a całe ciało, począwszy od serca, wypełniło szczęście. Czuła się jak ptak, jak jeden z tych wielu, które przez te wszystkie lata mijały ją bezszelestnie i przelatywały nad nią, od czasu do czasu przysiadając opodal na piasku dla odpoczynku i racząc ją wprost nieziemską muzyką natury wespół z wiatrem i szeleszczącym pod jej stopami piaskiem. Chciała lecieć i czuła, że może. A jednak nie oderwała stóp od ziemi, gdyż czekała na zmierzającego ku niej człowieka, a ciekawość spotkania z nim rosła w niej wprost proporcjonalnie do szczęścia.
Człowiek widoczny jeszcze niedawno na horyzoncie zbliżał się coraz szybciej. Najwyraźniej przyspieszył kroku, a w końcu zaczął biec. Z coraz większą prędkością kształt człowieka przybierał wyraźne rysy młodego mężczyzny, oblanego już potem od wysiłku, lecz dalej biegnącego z niewielkim uśmiechem na ustach. Zamiast szczęścia z jego oczy świeciła ambicja. Ona czekała wciąż z otwartymi ramionami i patrzyła coraz szczęśliwsza jak zbliża się ten, który ją wołał. Gdy był już zupełnie blisko, jej twarz jeszcze bardziej się rozjaśniła, a oczy zabłysły ogniście z nadzieją, że już wkrótce, już za chwilę zostanie zaspokojona jej ogromna ciekawość. Lecz biegnący wprost ku niej mężczyzna nagle skręcił, a uśmiech zniknął z jego twarzy, oczy zaś spojrzały surowo i oschle. Mijając ją, splunął jej prosto w twarz i pobiegł dalej, nie oglądając się za siebie.
Zdążyła tylko obrócić za nim głowę, a kiedy splunął jej ramiona opadły bezwładnie. Spoglądała jeszcze przez chwilę na tumany pyłu wzbudzone szybkim biegiem mężczyzny, które podrażniły jej szeroko otwarte ze zdumienia oczy i spowodowały ich łzawienie. Odwróciła głowę z powrotem w stronę, z której nadbiegł tamten człowiek. Prócz ledwie widocznych śladów na piasku nie mogła zauważyć żadnych zmian. Po policzkach zaczęły spływać jej słone krople, których nigdy wcześniej nie doznała. Szok wywołany niespodziewanym zachowaniem mężczyzny odebrał jej zdolność myślenia, czucia, dalszego dążenia tam, gdzie dążyła całe życie. Stała więc wciąż ze zwieszonymi ramionami w tym samym miejscu, bez ruchu spoglądając w przeszłość. Brudne łzy zraszały brudne policzki i spadały na piasek u jej stóp, natychmiast wysychając. A pustynia, jej dom i największy skarb, nie zmieniała się wcale, wciąż oddychając spokojnie wiatrem. Tylko ptaki gdzieś zniknęły.
alwisia - Wto 23 Sty, 2007 06:01 Temat postu: Re: *** Smutne
|
|
|