To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduchy - Reakcja domownikow na hobby

magnolia - Czw 08 Lut, 2007 12:12
Temat postu: Reakcja domownikow na hobby
Wlasnie wlasnie ,ciekawi mnie Wasza opinia na ten temat ,Jak to sie nasi najukochansi obrazaja na widok szydla w reku.
Bo opinia ogolna to ze to bezcelowe,i na co ci to i nic tylko ta welna itp .....itd....
az mnie to uszkami wylazi ,a niedaj boze obrazic narzedzia typu mlotek,pila ,srubowkret to wojna domowa rozpetana na dobre.Bo jak to nasz kochany"misio puchatek"(to taki mis o bardzo malym rozumku)moze pojac potrzeby nasze kobiece,umilowanie do wykonywanie tego czegos "bezcelowego".
A moze by tak zafundowac wakacje takiemu misiowi na szpicbergu ,oj tak ....jak by nas potem milowal za pare ciepluskich majtasow i moze wtedy docenione zostalo by to co do tej pory tak przeszkadza ?
Jak myslicie ..... jęzor
a to to te owoce zakazane w oczach naszych misiakow prasuję :szyję: sztrikuję
milego dzionka cmoknięcie

agniechak - Czw 08 Lut, 2007 12:35

O! Wątek bardzo potrzebny, moim skromnym zdaniem. Chyba każda z nas, a przynajmniej większość, ma w domu jakiegoś niezadowolonego domownika... No bo rzeczywiście - chyba tylko my włóczkoholiczki rozumiemy, że w domu MUSZĄ zawsze być zapasy wełenek, włóczek, nici i czego tam jeszcze - w końcu wszystko się przyda. Moim marzeniem - ale raczej nie do spełnienia - jest "gabinet" do pracy - mógłby w nim panować artystyczny nieład i nikomu nie przeszkadzać Wink Drugą deficytową rzeczą jest WOLNY CZAS - co tu kryć: jak się robótkuje, to przeważnie kosztem czegoś, a to już nie każdy umie zrozumieć. Dzieci można przyzwyczaić już od pieluch ... trudniej już z innymi domownikami Wink
W sumie temat-rzeka, można pisać dużo i długo. Jedno jest pewne - życie zapalonych robótkowiczek nie należy do lekkich...
Ciekawa jestem opinii innych dziewczyn.

kuela - Czw 08 Lut, 2007 12:45

W wielkim skrócie Smile u mnie jest toatalna akceptacja.
Jedyna dogryzka ze strony męża to, że gdy widzi nitki tu i ówdzie to mówi - że żona mu się rozsypuje ..... to jesli chodzi o szydełko Smile
A deco - to totalnie zwariowali podsuwają mi różne przedmioty do ozdoby - już nie mam, gdzie tego upychać.
Ciekawe skąd mam wziąść na to czas puknąć się

ewcia - Czw 08 Lut, 2007 14:27

u mnie jest tak że mój MISIO cły czas mówi żebym mu oddała druty ( czytaj druty igły szydełka itp ) na przechowanie najlepiej w kotłowni w piecu co by im zimno nie było ogólnie jest tak że są cały czas wojny o moje dłubanki wściekły wicznie coś jak nie igła mu przeszkadza to szydełkko czy druty zawsze mówi żebym zajęła się czymś pożyteczniejszym na przykład parzeniem dla niego kawki czy herbatki puknąć się a ja nie reaguję wkońcu każdy ma jakiegoś bzika wesoło mi ja mam swojego a on swojego i ja staram się mu nie docinac na jego bo mnie się wydaje że każdy powienien robić to co lubi i cieszę się że nie jestem w tym sama wesoło mi cmok
Trusia - Czw 08 Lut, 2007 15:22

Mój mąż lubi, gdy robótkuję. A podobno w ciąży wyglądałam przesłodko z malutką robótką nad wieeelkim brzuchem Smile
Tonia - Czw 08 Lut, 2007 15:35

U mnie w domu wszyscy aceptują moje hobby.. Nawet nauczyciele (nie wszyscy - ale większość) pozwala szydełkować czy coś w tym stylu na lekcji. Opłaca się dobrze uczyć:D
Violetta21 - Czw 08 Lut, 2007 16:56
Temat postu: Reakcja domowników na hobby
Moi domownicy już przywykli że coś tam zawsze dłubię, pruje lub przewlekam i nitki, wełny czy kordonki ciągle się za mna ciągną Smile Mąż się czasem śmieje że jestem jak błyskawica i te rączki tyle kilometrów wełny przewinęły ale ile to pętelek zrobiły. Kiedyś z ciekawości policzył długość wełny w motku razy oczka na drucie i ile to pętelek musiałam zrobić żeby wykonać tył swetra Smile więc sie za głowę złapał i stwierdził że to jest bardzo pracochłonne ale za to jakie ciepłe rzeczy wychodzą Smile także domownicy jak narazie doceniają moją pracę hopla
Madzia - Czw 08 Lut, 2007 18:11

Najbardziej podoba mi się wypowiedź Trusi.
Moja druga połowa przygląda się z pobłażaniem. Dziwi go tylko po co ma kupować na Allegro nowe nitki i niteczki skoro mam ich tak dużo. Ale oczywiście nie wie, jak dużo jest ich naprawdę!!! Trochę się śmieje, kiedy kończę kolejną serwetkę, pyta: co, następna do szafy?
Ale generalnie zawsze mogę się odgryźć, moje serwetki mogą służyć ku ozdobie, nie wspominam o użyteczności prac ciuszkowych, natomiast hobby mojego męża były kiedyś modele kartonowe. Obecnie stoją zakurzone na strychu. bye

anka76 - Czw 01 Mar, 2007 10:14

to i ja sie przyłaczę do dyskusji. Moja druga połowa miała różne etapy akceptacji mojego hobby-najpierw był brak zrozumienia i gadanie ,ze to bezsensowne i bezużyteczne,do czasu kiedy zawisł pierwszy mój obrazek na scianie i zaczeły sie pochwały przyjezdzajacych do nas gości,teraz sam podtyka do ogladania to co pochowane w szafce czekające na oprawę. Pomaga mi tez przy wyborze wzorów cool ,ale kiedy nauczyłam sie szydełkować zaczął to nazywać cepelia, a nie wiedzieć czemu ta nazwa mi sie źle kojarzy-Wam również? Jemu nie Mr. Green Nie mam natomiast kłopotów kiedy kupuje jakiekolwiek materiały do swoich wypocinek zebalek dlatego że sam na swoje wędkarstwo morskie wydaje niemało jęzorek . Nie może mi tez zarzucić ze w domu jest bałagan ,ze jest nie poprane niepoprasowane,ze nie ma obiadu, a dzieci chodza zaniedbane, nie dopilnowane itd.itp. Zanim zasiądę do mojego hobby coraz wszechstronniejszego to robie to co jest momi obowiazkiem.Myślę że na wszystko jest sposób nawet na nasze połowki. Moze niedługo i moje dzieciaczki dołącza do grona robótkowo zakręconych pozytywnie. a może za jakiś czas uda cos sie sprzedać z moich prac, to i moje akcje wzrosną w oczach męża?pozdrawiam
Grażyna - Nie 14 Paź, 2007 15:21

Mój mąż zbiera i czyta gazety oraz ksiażki, głównie o tematyce wojennej i historycznej, o lotnictwie. Regały pekaja w szwach, że czasami, gdy widze kolejną kolekcję misternie kupowana, to żartuje, że podłoga nie wytrzyma i wpadniemy na obiad do sąsiadów pietro niżej. Hobby meża jest kosztowne, bo obecnie kolekcjonuje filmy na DVD i płyty CD z programami popularno -naukowymi. Toleruje jego hobby, a on toleruje moje hobby, tez jakby nie było kosztowne, ale mąż stale przyczepia sie do rachunkow za prąd, bo ja jestem "nocny Marek" i dłubię głównie wieczorami. nic na to nie poradzę, bo przecież gdy wracam z pracy musze ugotowac obiadek, posprzątac, popracować na działce i dopiero wieczorem mam czas dla siebie. Najszcześliwsza jestem gdy mój małżonek idzie do pracy na druga zmianę. Wtedy dziergam do woli, a gdy nadchodzi czas powrotu lubego z pracy, to ja gasze światło i udaję, że oglądam telewizję. On dobrze zna moje metody ale wówczas nie ma się do czego przyczepić i sie lekko usmiecha.
Dzieciaki do mojej dzierganiny przywykły oraz do tego, że stale muszę oglądac nasze forum, szukac w Internecie wzorów, kupowac kazety szydełkowe...itd.

Madzia - Nie 14 Paź, 2007 23:03

A że czasem dorobisz dzięki swemu hobby, to już nikt nie zauważa?
Myślę, że mąż więcej jednak wydaje na swoje hobby.

alienacja - Nie 14 Paź, 2007 23:48

Ogolnie chyba znane jest mowienie innych "a po co ci to?". U mnie tez tak jest tylko, ze ja sama zarabiam na siebie i wlasne hobby. Meza nie mam, dzieci tym bardziej.... wiec tak naprawde tylko ode mnie zalezy ile pieniedzy przeznacze na wloczke i inne takie...

Co nie zmienia faktu, ze sluchac od siostry musze nadal... weszlo jej w krew chyba.

Ale jak ktos sam nie zacznie dziergac i wyszywac to chyba nie zrozumie... sztrikuję

Grażyna - Pon 15 Paź, 2007 16:10

Myślę, że ten kto nie ma żadnego hobby to nie rozumie. Ostatnio w moim gronie nauczycielskim powstał spór o jedną kobietke, ktora w tym roku mogla isc na wcześniejsza emeryturę i tym samym umozliwić (oddać) miejsce pracy koleżankom. Przez ta panią pozostałe osoby maja niepełne etaty w danym przedmiocie i zarabiaja odpowiednio mniej. Chciały, aby kolezanka poszła na emeryture, a ta stwierdziła, że nie pójdzie i żeby tego od niej nie oczekiwały, bo ona by zwariowała w domu, zanudziła sie na smierć. Koleżanki były takim stwierdzeniem zbulwersowane bo mimo, że maja furę lat do emerytury, to chetnie by na nia przeszły. Nie mogły zrozumiec stanowiska owej pani. Musiałam im tłumaczyć, że każdy ma swój styl życia, że one maja jakieś hobby i właśnie tym swoim zainteresowaniom zawdzieczają brak nudy w swoim domu. A jak ktoś tylko pracuje a potem po pracy wykonuje tylko obowiazki zwiazane z utrzymaniem domu, to przy braku dzieci (bo są na studiach) nudzi mu się. No i chce pracowac, bo dzieki pracy spędza jakos czas.

Powiem szczerze, że ja dla swojego hobby chetnie bym przeszła na wczesniejszą emeryturę. No ale nie mam odpowiedniego wieku ani stazu pracy. A szkoda.

Trusia - Wto 16 Paź, 2007 06:59

A propos mężów i ich reakcji - ostatnio mój zapytał, czy mogłabym mu pokazać jak się na drutach robi, bo on umiał, ale zapomniał Very Happy Nie powiem, byłam zaskoczona Smile Ale pokazałam Smile
Krulik - Wto 16 Paź, 2007 08:51

Very Happy Mój mąż lubi jak robótkuję, bo wtedy ma czas dla siebie bez zagadywania przez żonę:) Czasem tylko podetknę mu gotową rzecz pod nos, a on kiwa główką że super (chociaż pewno i tak nie patrzy;P). Moje kolczyki to nawet sam zaproponował że w pracy posprzedaje;D Tylko śmieje się ze mnie, że jestem od forum uzależniona hahahihi
dom_Klary - Wto 16 Paź, 2007 16:37

A ja mam same hobby, jak się na coś zawezmę to klękajcie narody.Jestem typem zbieracza,więc dom tonie w przedmiotach, które akurat zbieram, często są to cacuszka wymarzone, wytęsknione i z trudem ogromnym zdobyte, ale... kategorii zbieractwa mam wiele.Lalki( ale nie takie pierwsze lepsze, muszą mieć duszę) siedzą na starych maszynach do pisania, miśki mają domki w koszykach, porcelana jest wszechobecna, secesyjne bibeloty panoszą sie wszędzie tam, gzie akurat nie ma drobiazgów przypominających moją kochaną Prowansję.Acha, jeszcze był moment carów rosyjskich, więc "trochę" tego klimatu też jest.Ogólnie jest fajnie, do momentu, gdy moje matrymonialne nie przyprowadzi kolegów, wtedy jest konsternacja a ja... wychodzę na "pierdziel baby '.Nie bardzo mi to przeszkadza, bo przecież ja to lubię i w nosie mam ich fochy.Minimalizm w dekorowaniu domu kojarzy mi się z pustką w duszy, przynajmniej mojej. co by tu...
Dochodzą jeszcze wełenki, niteczki , druciki, szydełeczka..., deseczki, kwiatuszki, kotki...tych potrzebnych rzeczy jest ilość ogromna, ale mam pracownię, więc po oczach nie bije.A domownicy--- przyzwyczajeni i zadowoleni, bo nie mają problemu ze mną, bo jak się nudzę, to jestem niedobra i lepiej dla nich, że mam tyle zainteresowań. uklon
Pozdrawiam cmoknięcie








i żebym jeszcze
Pozdrawiam

Madzia - Wto 16 Paź, 2007 19:43

A ja uważam, że ludzie bez zainteresowań są nudni.

Mój mąż nauczył się robić na drutach w podstawówce, ale mnie nie chce nauczyć Sad

kitek - Czw 25 Paź, 2007 20:05

A mój facet się cieszy i zachęca mnie do robienia na drutach czy szydełku, sam natomiast w tym samym czasie lutuje w kuchni konstukcje elektroniczne i wszystko ogólnie współgra. :calusek:
Pani Mama - Czw 25 Paź, 2007 20:15

mój małżonek lubi jak cos robie na szydelku czy drutach,często pyta co nowego robie siedzi ze mną długo wieczorem jak mam coś do skonczenia mimo że idzie rano do pracy a ja śpie,ale najlepiej to wygląda jak ja i moje dwie córki naraz robimy cos na szydelku czy drutach,mąz się wtedy smieje że super wyglądamy cool
Ostatnio ja robótkuje a mój małżonek mi czyta ksiązke na głos to mi sie tez podoba wesoło mi

Bet - Czw 25 Paź, 2007 21:33

ale masz fajnego mężą choć mój dziś kupił mi skanero-drukarko-kopiarkę
Madzia - Pią 26 Paź, 2007 18:43

Też bym chciała jak Pani Mama, bo odkąd szydełkuje bardzo mało czytam, a kiedyś uzależniona byłam od czytania. Teraz bardziej od szydełka.
Bożena- 2000 - Wto 18 Gru, 2007 17:23

Grażynka zaznaczyła dwa zagadnienia. Po pierwsze problem w robótkach widzą Partnerzy, którzy nie mają własnych zainteresowań. A po drugie, to co chyba istotniejsze, żyjemy dłużej, dłużej jesteśmy sprawni i jeśli nie mamy czegoś swojego na po pracy to emerytura jest karą. Zamiast nieść radość, bo w końcu można mieć czas i realizować siebie to niesie strach.
Mój mąż ma sporo swoich zajęć. Komputer, kolekcję starych polskich filmów, kronik filmowych polskich i niemieckich. II- wojna światowa i cała literatura z nią związana. Ja też Grażynko obijam się o Normana Daviesa, znam Skalskiego itp. Więc każde z nas przykłada się do pracy w domu,bo potrzebuje czasu dla siebie, na swój świat. Oboje czytamy bardzo dużo i to jest jedyne wspólne zainteresowanie. Ponieważ sięgamy po inną literaturę , to wspólnie zgromadziliśmy spory księgozbiór. A! najważniejsze! Mamy osobne komputery. A ja jak Klara mam jeszcze swoje zbiory. Namiętnie zbieram naparstki i mam kolekcję rzeźb.
Nie wiem skąd to się wzięło, ale mój mąż uważa, że robótki ręczne to ciężka robota. I oby mu tak zostało. pozdrawiam.

karmelek - Wto 18 Gru, 2007 18:09

Pani Mama, napisała:
Cytat:
Ostatnio ja robótkuję a mój małżonek mi czyta książkę na głos


Dziewczyny a nie wiecie gdzie można kupić płyty z nagranymi książkami? Coś mi się kojarzy, że są takie wydawnictwa dla osób niewidomych, ale nie wiem jak tego szukać... fajnie byłoby robótkować przy jakiejś dobrej książce, a nie zastanawiać się książka czy szydełko... nie wiem

alienor - Wto 18 Gru, 2007 20:19

Karmelku wykombinowałaś to super. tylko czy udałoby mi sie skupić na jednym i na drugim , ale chyba tak bo filmy "oglądam" trzymając nos w robótce i mało kiedy zdarza mi się wątek stracić.nigdy nie pytałam męża co mysli o moim hobby , ale skoro jeździ i potrafi dokupić brakujących nici , to chyba pozytywnie myśli .
nutinka - Wto 18 Gru, 2007 20:45

Tu jest sporo książek do słuchania: http://www.audiobook.pl/

Mój mąż akceptuje wszystkie moje zainteresowania, byle nie zajmowały całego mieszkania, co jest trudne, bo mieszkanie mamy mikroskopijne. Ale włóczki jakoś udaje mi się po szafkach upychać. Gorzej z książkami, ale tę pasję mamy na szczęście wspólną.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group