Pogaduchy - Patriotycznie z igiełką w tle
Paddington - Wto 01 Wrz, 2009 11:11 Temat postu: Patriotycznie z igiełką w tle Kochani, w związku z tym, że mamy dziś pierwszy września postanowiłam przedstawić Wam artykuł, który uczestnicy starego forum makatkowego pewnie już znają.
Napisałam go będąc pod wrażeniem całej historii, a to co w nim znajdziecie jest prawdziwym wydarzeniem.
Niech to będzie takie moje malutkie wtrącenie odnośnie rocznic historycznych. Jeżeli za bardzo nudzę to przepraszam.
Pozdrawiam
Paddington - Wto 01 Wrz, 2009 11:14
Z igłą zamiast miecza, tamborkiem u boku,
czyli kobieca walka o Polskę.
Wojna, pociski, trawiący miasta ogień i walczący o wolność żołnierze. Tak wyglądały ciągnące się w nieskończoność dni II wojny światowej. Do walki w obronie ojczyzny stanęli wszyscy mężczyźni, oraz przeszkolone w udzielaniu pierwszej pomocy sanitariuszki-ochotniczki. Czy byli to już wszyscy walczący? Historia po raz kolejny ukazuje nam, że nie. Oto wspomnieć należy pewne bezimienne kobiety, które swoim, wydawało by się zwyczajnym zajęciem przysłużyły się w walce o Niepodległość. Było ich kilka. Czekały na swoich walczących ojców, synów, mężów w Warszawskich domach. Czekały i z każdym dniem narastała w nich potrzeba pomocy w jakikolwiek sposób tym, którzy byli daleko. I opisywać by można tu najrozmaitsze przykłady oddania, bohaterstwa i walki, ale jeden z pośród nich wyróżnił się nade wszystko. Był to czyn za razem tak zwyczajny i codzienny jak i przejawiający najwyższej rangi patriotyzm. Efekt pracy kilkunastu kobiet natchnął nowym duchem walki i chęcią oswobodzenia Warszawy tych, którzy ze względu na sytuacje polityczną i wojskową zmuszeni byli do ucieczki poza granice państwa polskiego. Przybliżam wam historię powstania sztandaru pierwszej samodzielnej brygady spadochronowej.
Powstająca 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa od samego początku czuła wyjątkową więź z Warszawą. Dowódca brygady gen. Sosabowski w 1939 roku dowodził bowiem 21 pułkiem piechoty Dzieci Warszawy, a następnie bohatersko walczył na jego czele w obronie stolicy. Ponadto miasto było symbolem oporu przeciw nieprzyjacielowi, a spadochroniarze mieli przecież wesprzeć powstanie w kraju. Kpt. Maciej Kalenkiewicz, cichociemny, zrzucony nocą z 27 na 28 grudnia 1941 roku przekazał prośbę pisarkom Marii Kann i Zofii Kossak-Szczuckiej. Przebywający na obczyźnie żołnierze pragnęli mieć sztandar- znak jednostki, wyróżnik na tle innych oddziałów, jedyny i niepowtarzalny, stanowiący przedmiot największej świętości. Kobiety bez chwili wahania zawiązały Komitet Sztandarowy, który zajął się poszukiwaniem materiału i ludzi do wykonania zadania. One też zostały Matkami Chrzestnymi przedsięwzięcia. Bardzo szybko zgłosiły się panie potrafiące doskonale szyć i haftować by jedną ze swoich umiejętności pomóc walczącym. To, co potrafiły było zwyczajne i codzienne, jednak dzieło, które wspólnymi siłami wykonały było prawdziwym cudem. W walczącej Warszawie o wszystko, bowiem było trudno. Najwięcej problemów miały kobiety ze znalezieniem odpowiedniej tkaniny, której jakość była by wystarczająca do uszycia sztandaru. W warunkach okupacji była ona nie do kupienia. Dopiero profesor Stanisław Adamczewski przekazał na ten szczytny cel pamiątkę rodzinną- XVIII-wieczny, szkarłatny płaszcz kardynała Dunikowskiego. Białego atłasu dostarczyła pewna arystokratka, oddając suknię ślubną swojej babki. Projekt wykonał inżynier architektury Maciej Nowicki na podstawie rysunku dostarczonego z Anglii. Panie ochoczo zabrały się do pracy poświęcając jej cały wolny czas. Szycie, skrawanie i staranne dopasowywanie materiału tak, by, aby jeden cenny kawałek nie został zmarnowany przeplatały się z haftowaniem. Czerwone części materiału zszyte były tak, że tworzyły krzyż komandorski na białym lśniącym tle. Na stronie głównej misternym haftem, pracując dzień i noc, kobiety wyszywały Orła Białego w wieńcu laurowym, a nad nim wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Każdy fragment nici zdobywały wypruwając je z innych, wykonanych wcześniej rzeczy, lub kupując pokątnie za inne posiadane wówczas dobra. Srebrne nici nakładane na kardynalski szkarłat lśniły przepięknie odbijając jeszcze żywiej utworzone litery. U dołu sztandaru umieszczono napis odnoszący się do polskich tradycji rycerskich: Bóg i Ojczyzna. Na odwrocie wyhaftowano u góry napis Warszawa 1942, wkomponowując między cyfry godło stolicy, a na dole Surze Polonia (Powstań Polsko). W centrum przedstawiono św. Michała Archanioła. Między ramionami krzyża umieszczono bojowe znaki spadochronowe. Nie sposób opisać ogrom pracy włożony przy wykonaniu sztandaru. Dość powiedzieć, że kobiety zajmujące się tą pracą działały w największej tajemnicy, tak by nawet bliskie osoby nie wiedziały, co naprawdę robią. Była to forma zabezpieczenia przed zdemaskowaniem ich pracy, skonfiskowaniem sztandaru przez wroga i zaprzepaszczenia szansy na wysłanie go do Szkocji, gdzie przebywała 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa. Tak właśnie powstawał sztandar miłości, oddania i nadziei warszawskich kobiet. Słowa te zostały ujęte w akcie nadania, co jeszcze bardziej podkreślało jego wyjątkowość. Był sztandarem Walczących dla tych, którzy pod jego znakiem walczyć będą.
Poświęcenia gotowego już sztandaru w kościele Panien Kanoniczek dokonał 3 listopada 1942 roku ksiądz Krauze. W obecności kilkudziesięciu osób odbyła się ceremonia przekazania go przez Matki Chrzestne pocztowi sztandarowemu. Załączono też list do żołnierzy brygady. Przez kilkanaście miesięcy sztandar był starannie ukrywany i dopiero w 1944 roku został przesłany drogą lotniczą do Wielkiej Brytanii.
Wręczenie sztandaru odbyło się 15 czerwca 1944 roku. Nie było w tej chwili z żołnierzami kobiet go szyjących. Niewiele wiemy też o nich. Bezimienne niewahające się cierpieć okrucieństwa i ginąć za sprawę, którą uważają za najważniejszą. Czyż istnieją słowa, które głębiej wyrażą uczucia miłości i nadziei niżeli te umieszczone zręcznymi rękoma haftujących kobiet na czerwonym materiale? Każda starannie dopasowana nitka osolona łzami i nadziejami warszawianek, a za ich pośrednictwem wszystkich Polaków. Tak to zwyczajne proste codzienne kobiece umiejętności stały się sposobem walki o wolność. Chwile te warte są przypomnienia, a być może wykonując kolejne misterne ażurowe i krzyżykowe wzory wrócimy do nich pamięcią.
Dość dodać, że na sztandarze, obok daty powstania kobiety pozostawiły wolne miejsce - miały tam umieścić datę powrotu sztandaru do Ojczyzny i Warszawy. Dziś znajduje się on ciągle jeszcze na ziemiach Wielkiej Brytanii, a miejsce to nadal pozostaje puste…
Paddington Miś
honda46 - Wto 01 Wrz, 2009 13:22 Temat postu: patriotycznie z igiełką w tle Paddington nie umiem wyrazić słowami mojego wzruszenia jakie towarzyszyło mi przy czytaniu Twojego opisu.
ida - Wto 01 Wrz, 2009 16:17
| Paddington napisał/a: | | Jeżeli za bardzo nudzę to przepraszam |
W żadnym razie nie nudzisz. To piękna historia i dobrze, że ją opowiedziałaś, dziękuję.
nula - Wto 01 Wrz, 2009 19:06
Paddington, Piękna historia !!! wzruszyłam sie czytając
|
|
|