To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Koty - Miau!! Nazywam się Berek i jest kotem brytyjskim

Grazka15 - Śro 17 Mar, 2010 15:05
Temat postu: Miau!! Nazywam się Berek i jest kotem brytyjskim
2 grudnia zjawił się w moim mieszkaniu dwumiesięczny kotek -brytyjczyk.Nazwany został Berek, bo ma coś z misia.


Tak wyglądał w pierwszy dzień.

Grazka15 - Śro 17 Mar, 2010 15:10

A potem sobie rósł i rósł.Gdy miał trzy miesiące ważył 3 kilogramy.

Grazka15 - Śro 17 Mar, 2010 21:01

A teraz Berek ma juz pięć miesięcy i 4 kilogramy.


Madzia - Śro 17 Mar, 2010 22:43

Aż chciałoby się przytulić takiego cudnego futrzaczka!
Sal - Czw 18 Mar, 2010 08:10

Cudny łobuziak! cmoknięcie

Witam kolejna zakocona ! kwiatek dla ciebie

Eva_31 - Czw 18 Mar, 2010 11:30

Berek jest przecudowny .Pogilaj go za uszkiem ode mnie... cmok cmok
Magda2702 - Czw 18 Mar, 2010 13:32

Piękny!!!!!!
Grazka15 - Czw 18 Mar, 2010 14:53

Dziękuję w imieniu Berka.Eva_31, pogilgałam go.Aż zamruczał z radości cmoknięcie
Grazka15 - Czw 25 Mar, 2010 18:34

No trzy tygodnie Berek kombinował jak wejść na szafkę wiszącą i wykombinował. Dodam, że jest to około 2,5 metra. Mieszkam w starym budownictwie i mam mieszkanie wysokie na 3 metry.

Madzia - Czw 25 Mar, 2010 19:51

To tak jak ja. Nasza Tania też uwielbiała wchodzić na regały i patrzeć na nas z góry. Jak to kotki. Ja drżałam o wazony, a ona chodziła tak ostrożnie. To ja stłukłam wazon a nie ona.
Grazka15 - Sob 03 Kwi, 2010 16:22

Wszystkim kotkom, kotom i koteczkom radosnych Świąt Wielkanocnych oraz samych smakołyków przy świątecznym stole życzy Berek cmok
Gabrysia 32 - Nie 04 Kwi, 2010 12:51

ale śliczny kociak
Grazka15 - Czw 08 Kwi, 2010 12:54

No tak. Następny wierzchołek zaliczony.Berek znalazł sposób jak się znaleźć na szafie. Z podłogi na szafkę, później na pólkę, na telewizor i skok już na szafie.Na szczęscie po drodze nie ma nic co by mógł zrzucić.
Grazka15 - Nie 25 Kwi, 2010 18:23

Dzisiaj było pierwsze wyjście Berka do ogródka.Nie był tym zachwycony.Wolał przesiedzieć dwie godziny w altance.
jolanta59 - Nie 25 Kwi, 2010 20:56

Sliczny Berek!
To jest jak sie nie myle z rasy angielski niebieski,ja mialam rosyjskiego niebieskiego.roznica polega wylacznie na kolorze oczu,angliki maja bardziej pomaranczowe,rosyjskie zielone,ale to wyjatkowo inteligetne koty i straszne pieszczochy.Moja Jessy byla z nami ponad 17 lat.Odeszla,miala raka.Teraz mamy 2-ie czarne" dziewczynki",tez bardzo je kochamy,ale nidy nie zastapia tamtej.
Maja ma 6 lat a Misia 4lata,sa calkowicie czarne ,choc sa zupelnie sobie obce to wygladaja identycznie tylko wlasnie oczy maja inne.Po tym je rozpoznajemy no i
Misia ma obroze bo jak sa tylem to nie wiadomo ktora jest ktora.
Caluski dla Berka od moich" dziewczynek" cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie

Grazka15 - Pon 26 Kwi, 2010 14:57

jolanta59, dzięki za pozdrowienia.Berek je tez pozdrawia. Tak to jest angielski niebieski krókowłosy i oczy ma pomarańczowe. cmok cmoknięcie
Grazka15 - Czw 29 Kwi, 2010 20:54

A oto najlepszy przyjaciel kota.......komputer, ścislej szafka do komputera.Tu się najlepiej śpi.

Grazka15 - Czw 20 Maj, 2010 20:07

I następny szczyt zdobyty

M. - Czw 20 Maj, 2010 23:01

Grazka15 napisał/a:
Z podłogi na szafkę, później na pólkę, na telewizor i skok już na szafie.Na szczęscie po drodze nie ma nic co by mógł zrzucić.


mój ma podobną drogę na szczyt segmentu (pod sufit) Smile)
PIĘKNY ten Twój Berek Smile
za kliknięcie cmoknięcie

Grazka15 - Pon 07 Cze, 2010 17:37

Zaczyna się polowanie na muchy.Moje biedne kwiatki na oknie.Nie są wywracane tylko przydeptywane.Już połowa jest połamanych. Jak takie 5 kg skoczy to.....
Dzisiaj Berek próbował ze mną kroić materiał na sukienkę. Był "bardzo " pomocny. Musiał wszystko zobaczyć, czy dobrze leży.Ale jakby był spokojny, to bym myślała, że jest chory.Przecież to jeszcze mały kotek ma dopiero 8 miesięcy.

maranta - Pon 07 Cze, 2010 19:01

Cudny Berek i to normalne, że bryka- przesyłam mu dużo głasków.

Odnośnie kwiatów...
Moje obie kotki gdy były małe, to wiadomo- ciągłe wyciąganie z doniczek. Jak podrosły, to trochę im przeszło.
Pewnego razu myłam pod prysznicem moją palmę- śliczną, odratowaną jakiś czas wcześniej z wielkim trudem po pladze wełnowców. Palma cudna dorodna.
Przyniosłam ją do pokoju, postawiłam na chwilę na środku i poszłam się dosuszyć, bo przy okazji mycia wielkiej palmy sama sobie też częściowo prysznic zafundowałam jakoś Wink
Słuchajcie, wracam a z palmy strzępy- cała połamana, moja ukochana Mizia potraktowala ją jak drapaka, wlazła całkiem do doniczki i tak szalała, ze kwiat nie do uratowania.
Najpierw mnie zatkało a za chwilę już nie panując nad sobą wyjęłam Mizię za futro i pierwszy raz dałam jej klapaka, krzyczałam na nią jak nie wiem, wyniosłam do drugiego pokoju w końcu z tego wszystkiego się pobeczałam.
Mizia moja ukochana pieszczocha nigdy nie była tek potraktowana, nie ten klapak ją najbardziej przeraził ale, to że się na nią złoszczę i że płaczę.
Za chwilę wyszłam do drugiego pokoju, bo chciałam mamie powiedzieć co się stało- ja wychodzę a moja Mizia wypełza z przeciwległego kąta spod kanapy i całą drogę przez pokój pełzła, czołgała się w moim kierunku i jednocześnie wyła, nie miauczała ale wyła. Przyczołgała się do moich nóg i tak płakała, nie patrzyła na mnie, siedem nieszczęść, normalnie ścierka a nie kot. Schyliłam się, pogłaskałam, przytuliłam. Biedna kotka aż się zanosiła i tak mocno się we mnie wtuliła Sad
Caly dzień mnie nie odstępowała, potem też prawie zawsze przy mnie. Żadnego kwiatka nie ruszyła już nigdy, gdy jej siostra Kizia tylko zblizała się do doniczki, to od razu reagowała jak policjantka- odganiała Kizię.

To było niesamowite. Nie mówię tego, żeby brać ze mnie przykład- mnie poniosły emocje, sama nie wiem co we mnie wstąpiło wtedy, ale myślę, ze trzeba kotu pokazać, ze pani się martwi, ze jej przykro i że się gniewa- kot czuje, że coś nie tak.
Chociaż z tym różnie bywa.
Inny kot na miejscu Mizi, mógł się zachować wręcz przeciwnie, na złosć mógł po czymś takim jeszcze bardziej kwiatki niszczyć.

Jak patrzę na moje zachowanie z dystansu to się pukam w łeb puknąć się ale wtedy mnie poniosło Sad

Sal - Wto 08 Cze, 2010 15:15

Grazka15 napisał/a:
I następny szczyt zdobyty


Moje nie byly widziane jedynie na ... zyrandolach Wink.
Poza tym zdobyly kazda wysoka szafke.

Madzia - Wto 08 Cze, 2010 17:43

Maranta normalnie się popłakałam czytając tę historię. Biedna kicia! Ale i jaka mądra!
Chociaż w końcu wyszło to na dobre, z jej strony to było niesamowite, że się nie obraziła, tylko przyszła przeprosić. Ja jestem bardzo impulsywna i często ciężko zapanować mi nad emocjami. Ale kotu nic się nie stało, wiedziała, że nadal ją kochasz a kwiatkom wyszło na dobre.

Grazka15 - Pią 11 Cze, 2010 15:10

Maranata twoja historia jest niesamowita. No to chyba było już u ciebie ponad 1000% normy zdenerwowania. Bo jak ten mój mały rozrabiaka coś przeskrobie a potem zrobi taką niewinną minkę, to mnie rozbroi i nie mogę się na niego pogniewać.A jak trochę na niego krzyknę, to przychodzi zaraz i się łasi.Zawsze nad ranem mam pobudkę, bo kotek chce się położyć na mojej dłoni i domaga się głaskania. Ale bez tych naszych małych rozrabiaków byłoby w domu smutno i pusto. Myslę, że się ze mną zgodzicie.
Madzia - Pią 11 Cze, 2010 15:24

Mi właśnie było tak pusto. A teraz wszędzie ich pełno! Tylko ja jestem zbyt nerwowa, zaraz przeżywam, ostatnio chodzenie Maszy po blatach kuchennych.
Ale kiedy śpią wyglądają tak słodko, że ciągle przytulam do nich twarz i je głaszczę. Takie słodkie pysie!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group