Podstawy - Jak mocno zaciągacie?
kasiek1607 - Nie 04 Mar, 2012 07:53 Temat postu: Jak mocno zaciągacie? Wczoraj tak sobie patrzyłam na moje dłubaniny i zaczęłam się zastanawiać, czy ja to aby na pewno wszystko dobrze robię. I stąd moje pytanie - jak w temacie - jak mocno zaciągacie:
- słupki na nitce
- gotowy element (kółeczko, łuczek) przed przejsciem do następnego.
Tzn. ja wiem, że kazdy zaciąga z inną, własciwą sobie siłą, ale interesuje mnie czy wkładacie w to jeszcze dodatkowo więcej siły. Nie wiem czy jasno się wyraziłam, więc napiszę jak to u mnie wygląda.
Plotąc słupki (czasem androny) zaciągam je rozszerzając palce lewej ręki, ale można przytrzymać dodatkowo robótkę kciukiem i palcem wskazującym i jeszcze mocniej, tak na maxa ścisnąc supełki. Wtedy jest sztywniejsza robótka, ale schowanie nitek graniczy z cudem.
I tak samo przy zaciąganiu kółeczek - czy ciągnąć do oporu, czy tylko, żeby się supełki złączyły? Jak tylko, tylko, to robótka jest wiotka a jak "dopycham kolanem" to sztywniejsza, ale czasem supełki się tak ściskają, że aż "falują".
I właśnie przez to ciężko mi zrobic dwa kolczyki takich samych rozmiarów.
Jak Wy sobie z tym poradziłyscie?
nula - Nie 04 Mar, 2012 08:17
słupki na nitce - to z wyczuciem - zależy z jakiej nitki robię - staram się na tyle mocno na ile mi pozwala wytrzymałość nitki - jak np, ze snehurki to mniej (ale ze snehurki robię tylko zakładki, które potem i tak usztywniam) a jak z mocniejszej nitki to ciaśniej
kółeczko - na maksa - ile się da (ale też biorę pod uwagę wytrzymałość nitki)
a łuczki to tak, żeby mi wzór ładnie wychodził - faktycznie jak dłuższy łuczek i za mocno się ściągnie to się faluje....
generalnie wszystko ściągam mocno i dlatego frywolę na raty, bo jednak ręce mnie bolą po jakimś czasie....
Tylko , że ja nie chowam nitek w robótce więc mi to nie przeszkadza - zawiązuję supełek na lewej stronie - podklejam klejem Magic albo lakierem do paznokci i ucinam nitkę przy samym supełku.
kasiek1607 - Nie 04 Mar, 2012 14:58
Nula dzięki stokrotne. Ja juz niestety taki typ jestem, bardziej "mędrca szkiełko i oko" niz "czucie i wiara". Jak na cos mozna algorytm rozpisać, to ja się w tym odnajdę. To niestety zabija kreatywność, ale za to rzemieślnikiem jestem doskonałym - w końcu wielki Leonardo też podobno miał wielu uczniów, którzy za niego dzieła malowali;))
A nie zmienia Ci nitka koloru od lakieru do paznokci? Bo ja raz spróbowałam z czerwonym kordonkiem i jak kapnełam bezbarwnym lakierem, to w tym miejscu zrobiła sie bardzo ciemnoczerwona.
nula - Nie 04 Mar, 2012 16:37
lakieru używam bardzo rzadko - generalnie robię zakładki i biżuterię i to podklejam "magikiem"
Lakier tylko do tych rzeczy, które mają być prane - jakoś nie zauważyłam, żeby mi nitka zmieniała kolor (jeżeli nawet to nie rzuciło mi się to w oczy ) - chociaż dziewczyny mówiły , że np. biała nitka czasami żółknie
|
|
|