Druty - Ceny wyrobow" drutowych"
Orijanna - Pon 21 Maj, 2012 20:25
Ja chciałam dorzucić swoje trzy grosze, że ceny ręcznych robótek w tym kraju są stanowczo za niskie i stanowczo mówię temu NIE!
Ja nie wiem, czemu na allegro są sprzedawane robótki za cenę mniejszą od surowca. Z czego te kobiety to robią? Z kurzu? Przepraszam za sarkazm...
Przykre jest, że za coś, nad czym siedzi się tyle czasu można dostać tak niewiele...
To już lepiej dać komuś w prezencie czasem niż się dawać upokarzać...
Chyba mam PMS, bo się robię nerwowa hahaha
ela-rad - Pon 21 Maj, 2012 21:09
W Holandii znalazłam sklepik z włóczką ,a w nim dwie dziergające panie. Ich wyroby natychmiast po zrobieniu trafiały na sprzedaż. Zasada była taka - koszt włóczki + dwukrotny koszt włóczki za robociznę. Ceny wiosennych sweterków zaczynał się od 75 euro.Na metce był dokładny opis jaka włóczka,ile zużyto.Najciekawsze było to,że sweterki schodziły na pniu nawet te w cenie 250 euro.Niestety właścicielka nie chciała żeby robić zdjęcia.
kabyr - Pon 21 Maj, 2012 22:23
| ela-rad napisał/a: | | sweterki schodziły na pniu nawet te w cenie 250 euro. |
250 Euro to najniższy tygodniowy zarobek pracownika "najemnego"
( czyt. Polaka).
Więc jak to się ma do tubylców.
Wydaje mnie się,
że ta cena to porównując u nas wyroby chińskie.
Orijanna - Pon 21 Maj, 2012 23:17
Powinno się założyć jakąś grupę producencką i ustalać ceny Albo hurtem ruszyć na rynek zachodni-na jakiejś międzynarodowej stronie sprzedażowej...albo nie wiem co
Jak tak dalej pójdzie-będzie to tylko naszym hobby (przewspaniałym) a możnaby było z tego żyć i robić to co się kocha...
Wg mnie taki szal czy chusta estońska powinna kosztować ok. 500zł a w tym
-długie godziny robienia
-surowiec
-niepowtarzalność
-serce całe
O! można zostać jeszcze podwykonawcą jakiegoś projektanta, który "używa" ręcznie robionych rzeczy...
calicja - Pon 21 Maj, 2012 23:27
| Orijanna napisał/a: | | na jakiejś międzynarodowej stronie sprzedażowej. | przecież jest taka strona: www.etsy.com
Orijanna - Pon 21 Maj, 2012 23:36
Calicja, znam etsy jako oglądacz. Nie mam odwagi, by tam się pchać... Szkoda, że dla wielu artystek nie do przejścia może być bariera językowa.
Ambaras cenowy chyba skończy się wtedy, gdy same tworzące zmądrzeją i nie będą sprzedawały za pół darmo. Jednak dochodzi tu często sytuacja życiowa, że czasem lepiej zarobić 5dyszek niż nic i nieważne, czy się przy tym człowiek narobi jak koń z pługiem i czy czuje się doceniony.
Pozdrawiam również
Kelmuska - Wto 22 Maj, 2012 08:57
Orijanna problem tkwi chyba w tym, że ludzi nie stać na drogie ciuchy, nawet jak są bardzo ładne. Własnie wczoraj liczyłam z siostrą ile kosztował materiał na spódniczkę, którą zrobiłam dla siostrzenicy i wyszło: nici, podszewka, koronki do podszycia, guma - 70 zł nie licząc mojej pracy, to za ile trzeba by sprzedać pewnie ok. 140zł. Za taką cenę żadna mama nie kupi dziecku spódniczki. Takie są fakty, dlatego najlepiej dziergać dla siebie i już.
calicja - Wto 22 Maj, 2012 09:05
| Orijanna napisał/a: | | Nie mam odwagi, by tam się pchać... Szkoda, że dla wielu artystek nie do przejścia może być bariera językowa. |
Orijanna, myślę, ze to nie jest sprawa odwagi tylko .... decyzji !
mój angielski jest też słaby - nigdy się go w szkole nie uczyłam wiec nie mam podstaw ale jakoś sobie poradziłam - tłumaczyłam i "ściągałam" opisy z innych, podobnych aukcji, w google jest tłumacz, jakieś szczególnie trudne zwroty wysyłam do koleżanki - anglistki ... i tym sposobem sprzedałam tam już 3 rzeczy - niewiele ale od czegoś trzeba zacząć - ostatnio wysyłałam getry do Australii . A w pisaniu maili do kupujących pomaga mi córka. To naprawdę nie jest takie skomplikowane - a opłaty nieporównywalnie niższe z Allegro, ceny natomiast znacznie wyższe.
Możesz sobie założyć konto i na próbę wystawić jedną rzecz - płacisz za to 0,20 USD za 4 mies. i masz czas żeby przećwiczyć o co chodzi. Mnie to zajęło 2 mies. ale teraz poruszam się po etsy w miarę swobodnie.
Powodzenia.
anpar - Wto 22 Maj, 2012 14:26
calicja - gratuluję ci tej odwagi bo mnie jednak to przeraża a córka zaraz wyjeżdża z domu i niestety nikt mi nie pomoże w odczytywaniu emaili,
Orijanna - Wto 22 Maj, 2012 15:49
Calicja to faktycznie nieduże koszty na to etsy. Chyba nie będzie to zbyt wielkie ryzyko jak założę tam konto. Może coś tam mi się uda sprzedać...w sumie gusta i guściki są wszędzie, to może komuś coś się rzeczywiście spodoba.
Jak tylko jedyna moja wystawiona rzecz nie pójdzie na allegro-ruszam na podbój etsy
Nieśmiało spytam-mogę liczyć na Twoją pomoc, jeśli napotkam kłopot na początku np. przy zakładaniu tam konta?
calicja - Wto 22 Maj, 2012 18:22
| Orijanna napisał/a: | | mogę liczyć na Twoją pomoc, jeśli napotkam kłopot na początku np. przy zakładaniu tam konta | oczywiscie, tyle, ze ja to konto zakładałam troche na czuja i nie wiem czy pamietam. Moze zacznij od przejrzenia tych wątków -
http://www.etsy.com/teams/5064/poletsy tam mozna zadać pytanie 'starym wyjadaczkom" po polsku.
I nie spodziewaj sie szybkiej sprzedaży, szczególnie jeśli masz tylko 1 rzecz - na to tzreba poczekać, nauczyc się promowac swoje rzeczy, zdobywać zainteresowanie ludzi - myslę, ze po woli dojdziesz do tego. Najgorzej jest chyba zdobyć pierwszego klienta i pozytywna opinię ... no ale na to tez są sposoby.
karto_flana - Pon 21 Paź, 2013 20:02
Powiedzcie ile mam wziac za zrobienie kapci na szydelku dla doroslej osoby?
Eliza123 - Wto 03 Lut, 2015 13:10
nasze nerwy i praca są nie do ocenienia
mama72 - Czw 26 Lis, 2015 20:07
| mrober napisał/a: | Policz ile godzin dziergasz i pomnóż przez stawkę godzinową tej osoby dla której dziergasz. Jak bliska znajoma,albo wypada stawkę obniżyć to coś opuść.
Dzierganie na zarobek się nie opłaca -proste taki mechanik od pralki zażyczy sobie za pół godzinki dłubania 50zł albo i więcej, fryzjerka za obcięcie włosów ile kasuje?-a pomacha rękami z 15minut. Ja z zasady robię tylko dla siebie.Nie mam wyrzutów ,że dziergałam za grosze,nie mam wyrzutów,że oskubałam koleżankę z kasy.  |
Trzeba ludziom nakłaść do głowy, że to są kosztowne prace a nie babci emerytki która dorobi sobie na pampersy. Kto się pyta na co wydaje kto swoją pensję?
Ja bym wyliczyła to tak:
wartość włóczki + koszty dojechania po nią do sklepu albo kuriera jeśli zamawiasz przez internet + stawka za godzinę pracy (średnia krajowa) +20 % podatek. Nie wliczasz prucia bo to Twój błąd. Analogicznie jeśli w pracy coś zepsujesz to nie w ramach nadgodzin musisz naprawić.
Co do uwagi, że jedni robią szybciej inni wolniej. To samo jest w gastronomii, pracy, przy wprowadzaniu danych do komputerea i pisaniu na klawiaturze. Robisz szybciej to zarobisz więcej a już inna kwestia czy dokładnie robisz.
A na hasło, że to wyjdzie drogo? Odpowiadam tak kosztownie ale czas szanować swoją pracę. I nie ma znaczenia czy robi to ktoś na zwolnieniu lekarskim czy dlatego że jest bezrobotny albo rencista> godzina na zagarze jest tą samą godziną zarówno ministra jak i dla sprzątaczki.
mama72 - Czw 26 Lis, 2015 20:14
| Orijanna napisał/a: | Calicja to faktycznie nieduże koszty na to etsy. Chyba nie będzie to zbyt wielkie ryzyko jak założę tam konto. Może coś tam mi się uda sprzedać...w sumie gusta i guściki są wszędzie, to może komuś coś się rzeczywiście spodoba.
Jak tylko jedyna moja wystawiona rzecz nie pójdzie na allegro-ruszam na podbój etsy
Nieśmiało spytam-mogę liczyć na Twoją pomoc, jeśli napotkam kłopot na początku np. przy zakładaniu tam konta?  |
od września 2011 zarejestrowałam się w innym serwisie, pierwszych 5 wystawionych rzeczy bezpłatnie. Nic nie sprzedałam były tylko ze 4 komentarze typu wow a co Cię zainspirowałao do..... ja sobie daruję. KOnto jest, co jakiś czas zmieniam zdjęcie i opis. I powiem to co pisałam w innym miejscu a usłyszałam od znajomych Polaków mieszkających od lat w UK" dla Anglika Polska to miasto na Syberii gdzie niedźwidzie po północy z flaszką wódki biegają po ulicach. Nic nie kupią na odległość z nieznanego kraju".
japoneczka01 - Pią 27 Lis, 2015 08:27
| mama72 napisał/a: | | godzina na zagarze jest tą samą godziną zarówno ministra jak i dla sprzątaczki. |
Z tym bym się nie zgodziła - trochę inna jest odpowiedzialność ministra, a sprzątaczka odpowiada tylko za miotłę.
Jolwit - Pią 27 Lis, 2015 14:49
| japoneczka01 napisał/a: | | mama72 napisał/a: | | godzina na zagarze jest tą samą godziną zarówno ministra jak i dla sprzątaczki. |
Z tym bym się nie zgodziła - trochę inna jest odpowiedzialność ministra, a sprzątaczka odpowiada tylko za miotłę. |
Sprzeciw!!!!
Ja jestem sprzątaczką. I zapewniam Cię, że mój zakres obowiązków nie dotyczy wyłącznie, jak to nazywasz...miotły. Dobrze, ze nie "mietły", co niektóre panie z tytułami przed nazwiskiem tak właśnie określają jeden z przedmiotów niezbędnych do wykonywania wspomnianego wyżej zawodu.
vichta - Pią 27 Lis, 2015 14:50
| Cytat: | | " dla Anglika Polska to miasto na Syberii gdzie niedźwidzie po północy z flaszką wódki biegają po ulicach. Nic nie kupią na odległość z nieznanego kraju". |
I tu się zupełnie nie zgodzę. Z Anglikami można pogadać o Tatrach, Krakowie, a nawet o pierogach. Potrafią powiedzieć parę podstawowych zwrotów, chętnie próbują polskich potraw. Problem leży bardziej w barierze językowej. Sama ostatnio szukałam tańszych noclegów w Pieninach dla angielskiej rodziny. Spróbuj coś znaleźć, posługując się językiem angielskim... Hotele po 150 złotych za osobę. I spróbuj znaleźć polskie rękodzieło w internecie, jeśli nie znasz polskiego. Wystawianie w międzynarodowych serwisach ma to do siebie, że konkurencja jest spora, chociażby z Chin. Wpisz np. "crochet doily", a się przekonasz. Poza tym jest jeszcze to, że Anglikom na pewnych rzeczach w ogóle nie zależy. Dotyczy to ubrań, domów, itp. Nieważne, ile ktoś zarabia i jakim autem jeździ, przeciętność jest modna. Brudne okna też Ozdoby kupuje się w "funciaku". Nieważne, że serwetka jest wycięta z plastiku. Im się podoba A jak przestaje, to wyrzucają do kosza i kupują następną. A najlepszy jest goły stół. Kto by dbał o wyrób szydełkowy, jak oni nawet kanapek nie robią do pracy, tylko kupują w sklepie.
A swoją drogą ciekawe ilu Polaków potrafiłby pokazać na mapie Devon, Loch Ness albo wymienić co wchodzi w skład tradycyjnego angielskiego śniadania...
japoneczka01 - Pią 27 Lis, 2015 17:15
Jolwit nie chciałam Cię urazić, bo każda praca jest potrzebna. Tylko jak w resorcie ministerstwa ktoś nawali, to minister podaje się do dymisji, czyli traci pracę, a jak Ty czegoś niedopatrzysz, to spokojnie możesz to poprawić i niczyja głowa nie spadnie. To był tylko taki przykład i nic więcej, chociaż o sprzątaniu niejeden napisał książkę. Z całym szacunkiem dla wszystkich sprzątających - Wasza praca też jest ważna.
mama72 - Sob 28 Lis, 2015 20:13
Do Jolwit moim zdaniem drażliwa nazbyt reakcja. Nie deprecjonuje pracy jakiejkolwiek. Mówię o tym, że 1 godzina = 1 gdzina. Nie porównuję rodzaju odpowiedzialności, piszę że czas jest taki sam natomiast sposób jego wykorzystania tzn. ilość nauczonych słówek w ciągu godziny a drzemka to zupełnie inna czynność. Proszę czytać ze zrozumieniem.
Prosze wskazać w którym to zdaniu mojej wypowiedzi odnalazłaś umniejszanie Twojej pracy?
mama72 - Sob 28 Lis, 2015 20:30
Vichta To że Anglicy kupują z lekkością to na co akurat mają ochotę w wolnej chwili wynika z ich zarobków i olbrzymiej siły nabywczej pieniądza. W Primarze rzucają się na wszystko co przecenione i są tam głównie tłumy ale w sklepach exclusive głównymi klientkami są Szyitki i Sunnitki oprócz turystów.
I tu mamy przykład z ich parasolką . Pada deszcz podchodzi kupuje parasolkę za 1 GBP, deszcz przestaje padać , wyrzuca parasolkę do śmieci. A jak zapytasz po co kupują to Ci zdziwieni odpowiadają, że trzeba innym dać zarobić i że niby mają z tą parasolką wracać do domu? W godzinę zarobia na 7 takich parasolek.
Moje towary mam na stronce angielskiej, produkty opisane po angielsku ale nie kupują bo Oni wolą na miejscu i podotykać.
Owszem osobiście bardzo mili i zaskakująco zorientowani co do Polski, nawet czasem rzucą hasło po polsku typu dziękuję, dobrze.
Jolwit - Nie 29 Lis, 2015 10:58
mama72,
Rany boskie!!!!! Przecież ja goszczę tutaj, bo lubię robić na drutach oraz podziwiać umiejętności koleżanek w tej i w innych dziedzinach. Nie po to, żeby fochy stroić
Nie jestem drażliwa, a wiek i doświadczenie zawodowe nauczyły mnie pokory. Wpis miał być w żartobliwym tonie, ze zwróceniem uwagi na ważność i znaczenie każdej pracy, niezależnie od zakresu obowiązków, skali odpowiedzialności, czasu pracy oraz setek innych czynników.
Chyba trochę mi nie wyszło...
W żadnym zdaniu nie znalazłam umniejszania znaczenia mojego zawodu, nie wiem, skąd taki wniosek?
japoneczka01, mama72,
Natomiast w kwestii wynagrodzenia za nasze prace, czas poświęcony na ich wykonanie, cóż...Można to przyrównać właśnie do pracy sprzątaczki: niedoceniana, pół niewolnicza, 10 zł za godzinę brutto to i tak zdaniem ogółu - zbyt wiele. Niestety, w przypadku sprzątania pracownik wybór ma niewielki, zawsze był to zawód z dolnego pułapu i trudno mówić o wysokiej samoocenie.
Dziewiarki natomiast nie tylko powinny ale obowiązane są cenić wartość swoich prac, zawłaszcza, że bardzo często są to wyroby na wysokim poziomie artystycznym.
vichta - Nie 29 Lis, 2015 11:36
mama72, wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która tutaj lokalnie sprzedaje swoje rękodzieło. Zaskoczyło mnie to, co powiedziała. Mianowicie, nie wystarczy, żeby coś było ładne i estetyczne, ale musi trafić również w tradycje i "zbiorowe" upodobania. Mikołaje sprzedają się świetnie, ale aniołki nie mają szans. Za to jest popyt na sowy i ginger bread man. Nie wiem jak to jest po polsku, chyba "ciastek". W Polsce chyba nie cieszyłyby się wielkim zainteresowaniem... Ci kraj, to inne gusta.
Popularne jest też "snowman shit" (kupa bałwana), czyli białe marshmallows, dokładane do upominków.
P.S. Głównymi klientami ekskluzywnych sklepów w UK są nowobogaccy Chińczycy. Zostawiają tam masę pieniędzy.
Snedronningen - Pią 18 Gru, 2015 09:07
Czytam sobie ten temat i mnie trafiło z lekka.
Tak piszemy, że chcemy aby szanowano nasz czas i nasza pracę, ale sami niekiedy nie potrafimy uszanować pracy, czasu i umiejętności innych. Naprawdę, czy w taki sposób: | Cytat: | | fryzjerka za obcięcie włosów ile kasuje?-a pomacha rękami z 15minut. | postrzegamy pracę innych? Chcemy aby szanowano nasza pracę to szanujmy też pracę innych ludzi. A zdobądźmy umiejętności takiej fryzjerki, zakupmy profesjonalne przyrządy i tnijmy sobie włosy sami.
Druga sprawa to podejdźmy uczciwie do surowców, z których tworzymy. Jeżeli ktoś robi sweter z akrylu to niech uczciwie go wyceni a nie zakłada, że skoro ktoś zrobił sweter z prawdziwej owczej wełny bez żadnych domieszek i sprzedał go za Xzł, to za podobny z akrylu trzeba żądać tyle samo.
Cena surowca? To jest bardzo trudne do porównania, bo nie wiemy skąd dana osoba ma surowiec. Większość dziergających kupuje gotowe włóczki w sklepach. Ale są też i szalone osoby, które włóczki robią sobie same. Wiecie jaka jest cena wełny? Jeżeli kupuję w małych ilościach to mam ją po 3 zł za kg. Z jednego kg takiej wełny mam około 800-900 gram. Jeżeli kupuję większe ilości (a zdarza mi się na raz brać 20-30 kg wełny) to jest jeszcze taniej - do 1 zł za kg. Chcę mieć wełnę kolorową? to ją ufarbuję. Ostatnimi czasy po jeszcze niższej cenie, bo barwników multum na łące rosło. Dlatego stwierdzenie, ze ktoś robi poniżej kosztów materiałów nie jest fair względem wielu osób.
AlaJ - Pią 18 Gru, 2015 09:55
A ja nie rozumiem idei przewodniej Twojego posta w zakresie surowca Snedronningen, bo z tego co napisałaś wynika, ze kupując wełnę za grosze i barwiąc ją barwnikami wręcz za darmo (bo z łąki), to masz bardzo tani materiał na dzianiny. A mnie się zawsze wydawało, ze taki surowiec ręcznie przygotowany naturalny i z naturalnymi składnikami barwników to powinien być najdroższy, co powinno również odbić się na cenie gotowego wyrobu?
|
|
|