To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Nasze prace - Giniusiowe początki

Ginia - Wto 02 Wrz, 2014 23:10

O tak, Mireczko, masz rację.
Czy to frywolitki, czy to druto-, czy szydełkomania, czy też haft, każda robótka wymaga tego narządu. Mózg wymyśli, oczy zobaczą, ręce wykonają, ale serce daje to "coś" do naszych dzieł. hmm

Nikus4 - Śro 03 Wrz, 2014 08:30

Macie rację dziewczyny! Potrzeba dużo miłości i cierpliwości do naszych robótek. cool

Giniu, nie przypuszczałam, że takie kilometry haftujemy. Ja podchodzę do tego tak: bloczki, bloczki, bloczki a potem pajączki, pajączki itd. wesoło mi

Fajnie się czyta twoje wpisy. Uśmiałam się równo brawo

Ginia - Śro 10 Wrz, 2014 06:30

Hmmm... myślałam, że będę niemiła dla otoczenia, że wręcz przegryzę komuś gardło podczas haftowania trójkątów. Otóż... myliłam się, ja najzwyczajniej zwariowałam. Wątek sportowy został zastąpiony przez wątek urbanistyczny. Teraz na płachcie buduję miasto. Chyba nie muszę dodawać, że te cholerne gołębie oczka na tych wstrętnych cerowańcach to budynki policji, sądu, więzienia i szpitala psychiatrycznego.
Pozdrawiam
Ginia

Nikus4 - Śro 10 Wrz, 2014 07:43

wesoło mi Giniu jak fajnie czyta się te twoje posty. Powinnaś zostać pisarką komediową. Jesteś super! kwiatek dla ciebie
Ty nienawidzisz gołębie oczka a ja dziurki. Jeszcze jak ich jest mało to przecierpię je ale jak dużo to też mnie coś bierze (ch......a) hopla

Haniaga - Śro 10 Wrz, 2014 09:48

Ginia, cmoknięcie

trzymam kciuki .Tych gołebich oczek nie jest dużo w porównaniu z dziureczkami czy wiatrakami.
A potem , jak napisała Nikusia to już " z górki". Kwadraty, które naprawdę szyje się z przyjemnością.

Ja tez zaczęłam drugi kłębuszek nici 5 średniego odcienia fioletu.

japoneczka01 - Śro 10 Wrz, 2014 12:01

Ja sobie niewyobrażam gościa u Gini jakby tak nie daj Boże rozlał herbatę na taki obrus jak Ginia go już ukończy. Już się boję o Ginię no i o .... gościa. oczoplas
Ginia - Śro 10 Wrz, 2014 12:41

Dziewczynki kochane,
Nikuś,jak Ty dałaś radę przetrwać taaaaaką ilość dziureczek z nienawiścią do nich, ja bym chyba w środki wszyła koraliki. Ja gołąbkom, a szczególnie ich oczom, a szczególnie gdy są na cienkich nóżkach - mówię stanowcze NIE wściekły A te moje opowieści dziwnej treści to chyba tragikomedia Smile
P.S. Nie zdałam matury z języka polskiego, przynajmniej za pierwszym razem zebalek

Haniu, jak ja pragnę tej jazdy z górki, którą mnie kusicie. Ale muszę przyznać, że podczas wyszywania tego olbrzyma patrzę na siebie z niedowierzaniem. Wszystko szyję po kolei nie odkładając nic na potem. Zaciskam zęby, pięści, wariuję, ale grzecznie idę po kolei. Chyba naprawdę coś mi się poprzestawiało pod kopułą

Japoneczko - obawy słuszne. Trup słałby się gęsto. Właśnie tak się zastanawiam co ja zrobię z tym obrusem. Stołu okrągłego lub kwadratowego nie mam, gości nie wpuszczę.
Wiem!!! Położę na stół w pokoju. Dwa metry od stołu postawię stojaki, między nimi gruby sznur i niech podziwiają ludzie z daleka.
Myślałam, że problem herbaty rozwiążę częstowaniem wodą, ale to kichnąć może, kaszlnąć lub się zaślini....a może ręce będzie mieć brudne. Nie ma mowy nie dopuszczę do obrusa.

japoneczka01 - Śro 10 Wrz, 2014 16:19

Giniu a tak na poważnie to robótki ręczne mają odstresowywać, ma się przy nich odpoczywać psychicznie i kurować skołatane nerwy, no i mają sprawiać przyjemność. Doktory i psycholodzy zalecają pacjentom robótki dla poratowania zdrowia. To jak widzę nijak się ma do praktyki. Jak wyszywasz to przed robotą bierzesz coś na uspokojenie? no poczekaj...
Ginia - Czw 11 Wrz, 2014 06:46

zebalek cóż mam Ci rzec, Japoneczko. Teoretycznie masz rację, i w rzeczywistości też. Robótki ręczne mają moc odstresowywaczy, ale na pewno nie antydepresantów (za dużo czasu na myślenie). Tylko, że każdy reaguje inaczej.
No cóż nadszedł czas na obnażanie.
Lubię robótki, ale w różnych chwilach - różne. Podczas mojej hardangerowej nieobecności zrobiłam dwa swetry i dwie sukienki na drutach, olbrzymi obrus na szydełku (przy nim gryzłam ściany) i chciałam się nauczyć frywolitek, więc machnęłam serwetkę o średnicy ok 20cm. Do frywolitek raczej nie wrócę, do szydełka niechętnie, zostały mi druty i hardanger.
Gdybym tego haftu nie pokochała, tobym do niego nie wróciła.
Problem mojego wariactwa chyba leży w tym, że ta robótka jest naprawdę duuuuuża. Każdy trójkąt to jak serwetka (obliczyłam, że na każdy trójkąt poświęcam ok 25 godzin pracy). A trójkątów jest 4, czyli to tak jakby zrobić 4 takie same serwetki. Nigdy mi się to nie zdarzyło, na szydełku najwyżej dwie i to w rocznych odstępach czasu.
Myślę, że gdy przejdę do pasów, wrócę do haftowania metodą: bloczki, bloczki, dziurki, dziurki, no może pod koniec dołożę do tego jakąś filozofię jęzorek

japoneczka01 - Czw 11 Wrz, 2014 07:09

Ginia, a teraz postaw się w roli gościa, który usiadł przy stole i ma przed sobą arcydzieło i tę nieszczęsną herbatę. Ma świadomość, że to arcydzieło poprzedzone setkami godzin żmudnej pracy i zwyczajnie z tego przeżycia trzęsą mu się ręce i bardzo się stara, aby coś się nie wydarzyło, a im wiecej się stara tym gorzej mu to wychodzi, a to okruszynka od babki piaskowej poleciała na wzorek, a to mokrą łyżeczkę po zamieszaniu herbaty położył na obrusie zamiast na talerzyku, a w końcu trącił całkiem niechcący szklankę i chlup... poleciało na obrus. Co byś zrobiła na jego miejscu? Ja bym uciekła. To jest śmieszne, ale tak się zdarza. Mnie się zdarzyło, nie herbata, ale wywaliłam talerz rosołu z makaronem i z tego wszystkiego nie mogę sobie przypomnieć co robiłam z rękami, że tak podbiłam do góry ten talerz. I uciekłam. nie wiem
Ginia - Czw 11 Wrz, 2014 07:26

Hmmm, kiedyś zaprosiłam sąsiadkę na kieliszeczek aroniówki. Na stół położyłam mój hardangerowy bieżnik ecru z łososiowymi elementami, karafkę z aroniówką i kieliszki na cienkiej nóżce. No cóż... chwiały się na wypukłościach hardangerowych.Tuż przed jej wejściem wpadłam w panikę, jak się wyleje aroniówka, to jej nie spiorę, nie ma szans. I pomyslałam, że jak znam życie, to nie sąsiadka rozleje aroniówkę, tylko ja.
Niestety stało się - wchodzi sąsiadka. Za późno na zmiany. Weszła, zachwyciła się i zapytała, czy nie lepiej by było posiedzieć na tarasie hopla
A Twoja przygoda, Japoneczko, to jak z filmu "Co ludzie powiedzą?". Główną bohaterką była Hiacynta, która często zapraszała sąsiadkę Elżbietę, która zawsze coś wylała, stłukła, nabroiła Smile Fajny serial, polecam

Ginia - Nie 28 Wrz, 2014 09:33

Uprzejmie donoszę iż odpoczywam sobie zrelaksowana, uśmiechnięta nad pasem rombów i trójkątów. Czysta przyjemność. Dokładnie tak jak mówiłyście. sztrikuję
Haniaga - Nie 28 Wrz, 2014 20:46

cmoknięcie

I dalej jest tak samo. Co najgorsze za nami. hopla hopla

Ginia - Wto 30 Wrz, 2014 10:05

Nie wiem czy to możliwe, ale zaczynam tęsknić za trójkątami. rotfl
Ginia - Nie 30 Lis, 2014 07:39

Dwa miesiące minęły, a ja jeszcze nie skończyłam tego pasa. Co gorsza jeszcze dużo pracy przede mną Sad
Haniaga - Pon 01 Gru, 2014 09:56

cmoknięcie
powolutku , pomalutku i nie wiadomo kiedy, będzie koniec pracy i niedowierzanie ,że to już koniec.
Wiem, pomarzyć dobra rzecz. cmoknięcie

Nikus4 - Pon 01 Gru, 2014 11:10

To prawda Haniu! Ale ja tak myślę sobie nieraz "chociaż coś po mnie zostanie" cool
Ginia - Nie 28 Gru, 2014 09:13

Ela i Nikusia zwieńczyły dzieła. Pomyślałam sobie, żeby udowodnić, że się nie obijam pokażę na jakim jestem etapie
Dużo już za mną, ale jeszcze dużo przede mną. Myślę, że do Wielanocy dam radę Wink


Nikus4 - Nie 28 Gru, 2014 11:23

Giniu!? Co tu dużo mówić. Pięknie ci wychodzi a do końca masz mniej niż ci się wydaje. brawo brawo brawo
Ginia - Nie 28 Gru, 2014 16:19

Dziękuję Ci Nikusiu. Strasznie długo mi zajęło haftowanie tego pasa, ale mimo to bardzo przyjemnie machało się igłą. Żadnych diabelskich wzorków, tylko spokojne haftowanie. nadal nie mogę nadziwić się jaka jestem grzeczna. Wszystko po kolei wyhaftowane, żadnych zaległości, po prostu SZOK!!!
Wzięłam się teraz za pasek z zygzaczkiem i tak jak Hania pisała, czuć coraz większy obwód serwety.
7 nitek o długości trzech łokci wystarczyło do wyszycia połowy obwodu, a jeszcze nie tak dawno wystarczyłoby na cały obwód. W życiu nie przypuszczałam, że będę haftowała takiego kolosa.
Tak jak i Wy zakochałam się w pajęczynce i koniczynce z podwójnym gołębim środkiem. Nie dość, że ładne wzorki, to jeszcze przyjemnie się je haftuje.
Co do zygzakowego szlaka w domkach, to chyba zrobię tak jak Nikusia - zwykłe gołębie na grubych nogach, niech to dalej będzie przyjemność i relaks.
Przy trójkątach miałam obawy co do mojego stanu psychicznego podczas dalszego haftowania, a tu niespodzianka - spokój, opanowanie, nawet lekka ślimakowatość ... hmm

mirka-zet - Nie 28 Gru, 2014 17:35

Obrus będzie piękny, pewnie niedługo zobaczymy go w całej okazałości.
Haniaga - Pon 29 Gru, 2014 14:27

cmoknięcie
ślicznie wygląda już Twój obrus. Dla mnie też szycie trójkatów bylo przyjemnością.
Teraz potrzeba więcej , więcej i jeszcze więcej czasu by zamknąć obwód.
U mnie monotonia w szyciu --- szyje bloczki.

tareska - Czw 08 Sty, 2015 21:30

ale piękność powstaje - brawo brawo brawo
szczerze podziwiam

Ginia - Pią 09 Sty, 2015 16:54

Mireczko, miałam nadzieję, że skończę go do Wielkanocy, ale jak tak ślęczę nad dalszym ciągiem to raczej przychylam się do finiszu w wakacje, jeśli do tego czasu nie ciepnę tego do szafy wściekły
Haniu, wiesz, że ja też tęsknię do trójkątów. Przy tych pasach zżera mnie monotonia, ale jakoś nie wariuję. Faktycznie, strasznie dużo czasu trzeba, by jakimkolwiek ściegiem zamknąć obwód...
Teresko dziękuję za miłe słowa

Halina46 - Sob 10 Sty, 2015 18:06

A ja już tyle razy oglądałam ten obrus i nic nie napisałam, oj żle już ze mną.
Giniu bardzo ładnie Ci to wychodzi i kolor jest tez piękny.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group