Pogaduchy - Przymusowy odwyk
ciaachoo - Czw 11 Paź, 2007 23:35
Halinko
Powracaj do zdrowia, uśmiechnij się pięknie,
Bo my chcemy Twoje prace oglądać codziennie,
świat robótek razem odkrywać
I w przyjaźni nauki zdobywać.
ściskam mocno
pozdrawiam Ilona.
summer21 - Pią 12 Paź, 2007 07:48
Halinko zycze duzo zdrowia -moj kolega non stop musi to operowac a ma na prawej rece, nie wiem ze tez takie paskudztwo musi sie przyplatac. Ja skolei mam na glowie kaszaki juz 4 mialam usuniete w tym dwa jak dla mnie duze. zostaly mi dwa, jeden musial dorosnac by moc go usunac,a drugi jest blisko podbno wezłow z tylu glowy i trzeba isc do szpitala. Jakos nie moge sie zebrac, ale chyba wkoncu bede musiala by sie tego w koncu pozbyc. szkoda tylko ze to zbierania trwa juz 1.5 roku.
bjanna - Pią 12 Paź, 2007 07:58
Halinko, jestem pewna, że wszystko będzie dobrze, trzymaj się mocno i nie poddawaj pokonasz "potwora" i wrócisz do nas ze swoimi cudownymi robótkami ze zdwojoną mocą
Halkuk - Pią 12 Paź, 2007 08:13
Madzia, Joana, Zygfryd Smarzyk, Ciaachoo, Summer21, Bjanna, ślicznie Wam wszystkim dziękuję za tyle ciepłych i miłych słów i za wierszyk . Wiem że nie tylko ja mam problemy zdrowotne , wszystkim życzę dużo zdrówka ! Wróciłam do tego tematu bo wreszcie wiem co to . "Odwyk" mam nadzieje że krótki będzie znowu po wszystkim .
Jak na razie dłubię coś tam moim szydełkiem , jak ręka nie boli Bez tego nie da się żyć :wesolek: tym bardziej że przez 3 miesiące tylko haftowałam .
Dziękuję serdecznie za to że JESTEŚCIE tacy KOCHANI !
Violetta21 - Pią 12 Paź, 2007 08:54 Temat postu: Przymusowy odwyk Mój ślubny też miał coś takiego, też parę razy miał ściagane igłą aż w końcu skręcił rękę w nadgarstku i pękło i jak narazie zniknęło na dobre Halinko głowa do góry trzymam za Ciebie kciuki żeby wszystko poszło pomyślnie
moslamawe - Pią 12 Paź, 2007 08:54
Halkuk, a zapytaj jeszcze lekarza czy nie dałoby sie tego ściągnąć igłą mniej drastyczne a jak sie nieodnowi to i blizny nie będzie i sekuda bólu tylko a i odwyku od szydełka nie musi być
maranta - Pią 12 Paź, 2007 10:48
Halinko, będzie dobrze.
Myśl wyłącznie o robótkach, które stworzysz zdrową już łapką, to łapka szybciej wyzdrowieje.
Chorą cuda tworzyłaś, to co dopiero po wyleczeniu
Halkuk - Pią 12 Paź, 2007 18:46
Violetta21, Moslamawe, Maranta, dziękuję Wam
Jesteście naprawdę wspaniałe
Moslamawe, rozmawiałam z 3 lekarzami , ani jeden z nich nie zaproponował ściągania igłą . Być może mój jest już za twardy . Moja koleżanka miała ściągane ale nic to nie dało - musiała usunąć .
Jestem zdecydowana , chociaż się boję Taki guz na prawej dłoni wygląda naprawdę paskudnie .
Elżbieta P. - Pią 12 Paź, 2007 22:11
Halinko, trzymaj się, na pewno wszystko się uda i guz zostanie usunięty na dobre
moslamawe - Pią 12 Paź, 2007 22:42
wiem że paskudnie ja mam na nadgarstku u lewej ręki nie dość że guz to jeszcze blizna
Halkuk - Sob 13 Paź, 2007 20:29
Fruzia, dziękuję też mam taką nadzieję .
Moslamawe, jestem ciekawa jak to u mnie będzie wyglądać . Teraz czasem niektórzy pytają czy to kość czy co ?
barbara 1 - Sob 13 Paź, 2007 20:33
Halinko trzymam kciuki,musi byc dobrze
Halkuk - Nie 14 Paź, 2007 12:53
Basiu dziękuję
Musi być dobrze bo zapasy włóczkowe , zamiast ubywać ciągle rosną
nula - Sob 03 Lis, 2007 22:39
Halkuk, myśl tylko o tym, że w końcu się tego "paskudztwa" pozbędziesz !!! Nie dopuszczaj do siebie żadnych złych myśli !!! Jak mówią wiara jest połową sukcesu i ja w to wierzę. Jak będziesz miała pozytywne nastawienie to musi być dobrze !!! I na pewno będzie. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam
Halkuk - Nie 04 Lis, 2007 15:21
Nula, dzięki
alienor - Nie 04 Lis, 2007 18:17
Halkuk trzymam kciuki z powodzenietwojej operacji i oby jaknajmniej bólu.
Ja na temat leczenia tego paskudztwa wiem ,że jeszcze można to spunktować a w miejsce tej mazi wprowadzić steryd, jednym pomaga innym nie . ortopedzi są za usuwaniem chirurgicznym .
joana - Pon 05 Lis, 2007 21:23
hALINO, żeby sie nie zamartwiać, wypozycz sobie z biblioteki cos wesołego (panie podpowiedza dobry tytuł) albo staraj sie ogladać komedie bo to odrywa mysli od przykrych rzeczy. I nie zakladaj z góry, że bedzie cos nie tak. TOBIE SIE TO NIE PRZYTRAFI. TROCHE POTRWA, ALE NAPEWNO WSZYSTKO BEDZIE OK. DOBRE I ŻYCZLIWE MYŚLI WSZYSTKICH FORUMOWICZEK SĄ Z TOBĄ. UŚMIECHNIJ SIĘ .
alicja11 - Pon 05 Lis, 2007 21:52
Halinko ja też mam 2 małe gangliony na przedramieniu ,ale narazie nic z tym nie robię ,bo mi nie dokuczają.Trzymam kciuki za udany zabieg bo tak będzie jestem tego pewna i trzymam kciuki za to.Sama przeszłam operację 1 marca i radzę zajmij myśli czymś ciekawym bo nie warto się zamartwiać .
Halkuk - Wto 06 Lis, 2007 15:37
Alienor, Joana, Alicja11, dziękuję Wam serdecznie Chwilowo nie myślę o tym , na to mam jeszcze czas Na wszelki wypadek zaszczepiam się przeciwko żółtaczce - w czwartek idę po drugą szczepionkę już
Alicjo, gdybym miała jak Ty , też nic bym nie robiła z tym . W moim przypadku już mi to za bardzo dokucza i zbyt widoczne jest . Wczoraj w tramwaju tak mi się dziewczyna patrzyła na to że musiałam się odwrócić i trzymać drugą ręką
Dziękuję serdecznie Wam wszystkim za wsparcie
dom_Klary - Śro 07 Lis, 2007 07:42
Halinko,kochanie, jestem z Tobą Choróbsko okropne, ale wszystko będzie dobrze, musi być.Wszystkie moje dobre myśli są z Tobą i życzę wytrwałości i nie myśl o problemach.Wszystko się dobrze skończy, jak zawsze zresztą, nie ma innej możliwości, Mikołaja przywitasz już ze zdrową łapką i znowu sobie podziergasz.Trzymam kciuki i serdeczne uściski
P.S.Wstrętni lekarze, nie lubię ich
Halkuk - Pią 09 Lis, 2007 08:38
Klarciu dziękuję Teraz jest ok - nic się nie przejmuję , to przyjdzie dopiero przed wyjazdem do szpitala
| dom_Klary napisał/a: | | P.S.Wstrętni lekarze, nie lubię ich |
Ja lekarzy unikałam jak mogłam - od stycznia 2006 niestety ciągle ich odwiedzam . Pierwszy miesiąc leczenia wtedy pogorszył tylko mój stan , bo pani Doktor źle rozpoznała chorobę i leczyła to czego nie miałam Teraz chociaż udało mi się pogadać aż z trzema lekarzami , więc przynajmniej mam pewność że żadnej pomyłki nie może tu być
Ale co do lekarzy to powiem Wam jeszcze coś takiego - mój Wojtek jak był uczniem technikum zasłabł i zabrało go pogotowie ze szkoły . Trzeba było zrobić mu wszystkie badania , oczywiście nie w szpitalu - tylko załatwiać skierowania i chodzić do specjalistów Na niektóre wizyty czekaliśmy bardzo długo Ale najlepsza była pani kardiolog - zapytała czy był w wojsku - mówimy nie bo się uczy - to ona na to - czyli wymigać się chce !! I na nic tu sie zdały wypisy jakie miał ze sobą , bo juz jako 16-latek był w klinice kardiologicznej i miał robione już wtedy różne badania ,ona od razu założyła że jest zdrowy a przyszedł tylko po to żeby mieć spokój z wojskiem A chłopak kłopoty ma do dziś
dom_Klary - Pią 09 Lis, 2007 10:42
Na temat lekarzy tomy można opasłe napisać.Ja ich nie lubię i koniec.Może nie wszystkich, znajduję od czasu do czasu jakąś perełkę, ale to rzadkość.Często brak zaangażowania doprowadza mnie do szału.Zastanawiam się w takim przypadku, czy on jest dla mnie, czy ja dla niego?Mam pod rączką małżeństwo, on lekarz, ona lekarka.Durni tacy, że w ZOO podobnych egzemplarzy nie ma, zaopatrzeni we wszystko, co materialne-dom, samochód, zarozumiałe, tępe córeczki z komóreczką na szyi, wszystko takie piękne i w nadmiarze.Zrobili przyjątko w ogrodzie, zaprosili kolegów (chyba też lekarzy?) i zasiedli przy stoliczku.Ja w krzaki i ucho jak nietoperz.Kupiłam dopiero domek i trzeba wiedzieć, kto jest sąsiad.Zrezygnowałam po minucie, banda snobów, pozbawionych ludzkich uczuć.Zorientowali się , że ja w krzakach siedzę i na odległość mi imponują.A to, że ona bez Italii żyć nie może, a to, że kolią którą od męża dostała, taka jakaś nie taka, a to że pacjenci tacy nie wyrywni, że ich na nić nie stać i tu... przytyk do mnie.Stwierdziła, że to niemoralne, aby tacy ja ja dom sobie kupili, bo niby skąd mają pieniądze?I remont robią, za co?Takich stwierdzeń było sporo, aż małżonek lekarz dając kres wywodom ze smutkiem wielkim się wypowiedział"bo moja żona taka wrażliwa", i z bólem na nią spojrzał.Mnie szlag trafił już w samym momencie porównywania wrażliwości artysty (jestem niestety nim) i wrażliwości osoby, która po trawie na obcasach biega) .O tym, kim jestem ja i moje matrymonialne szczęście do tej pory nie wiedzą, muszą więc na każdym kroku udowadniać, że w związku z ich wysoką pozycją zawodową, i brutalnością życia codziennego, powinniśmy: udostępnić im miejsca do parkowania rozlicznych autek na naszym podjeździe, sprzątać bałagan, którego dostarczają nam w nadmiarze, i uśmiechać sie do ich gości , bo wypoczywają.Totalna służalczość z naszej strony by była milę widziana, łącznie z grabieniem liści, bo przecież ja nie mam nic innego do pracy.Dla oziębienia stosunków wprowadziłam surowe zasady i wykopałam siekierkę.Na samym początku zapytałam, czy nie mamy przypadkiem wspólnych znajomych, bo furman w majątku mego dziada miał tak samo na nazwisko, jak oni?Kupiłam dechy, pomalowałam je w różnych kolorkach ochra, filecik, róż indyjski, takie pawie pióra i umieściłam parkan malowidłami w ich stronę, zastrzegając, że chronią dzieła prawa autorskie.Złośliwość moja wynikła nie z chęci durnowatego odwetu, lecz w trosce o nauczenie ich,że każdemu należy się szacunek a zasady dobrego wychowania obowiązują każdego.Matrymonialny mówił, że wczoraj nawet dzień dobry mu powiedzieli, bo do tego czasu, to nawet córeńki miały z tym kłopoty.
Pecha mieli po prostu, że na mnie trafili, bo jak się zawzięłam, że ich wychowam, to będę próbowała do skutku.Nerwy mam ze stali i pomysłów mi nie zabraknie, no chyba że się uspokoją, ale to chyba naszej służbie zdrowia nie grozi.
I tak, Halinko pogadałyśmy sobie
LucynaM - Pią 09 Lis, 2007 10:57
niektórzy potrafią być bezczelni... Ale to nie znaczy, że trzeba im ustępować! Ja też jestem zawziętą osóbką, dlatego popieram z całego serca
Halinko - życzę powrotu do zdrowia, fajnie masz, że możesz chociaż haftować... Jak mi się zrobił zespół cieśni w lewym nadgarstku to absolutnie nic nie mogłam robić... ale u mnie już po wszystkim, jest ok I TOBIE TEGO SAMEGO ŻYCZĘ
Zygfryd Smarzyk - Pią 09 Lis, 2007 12:25
Z pasją i śmiechem Dom Klary czytałem. Wspaniałe lekarstwo na dzień zaczęty ospale. To, że działkowego życia nie lubię, sąsiadów mi takich oszczędza. Nie byłbym szczęśliwy. Nie mam tyle werwy co Klara, pewnie bym "cierpiał w ukryciu", albo płoty opuncją obsadził. Postanowiłaś być lekarzem dla lekarzy - wspaniale. Życzę powodzenia, chociaż bez nadziei.
Nie mam działki, jednak życie za mymi płotami lekarzy kilkoro dobrych umieściło. Dobrych w zawodzie i dobrych w życiu. Może tacy byli, a może anioły pomogły (idąc do kogoś zawsze stróża mojego do jego anioła wysyłam).
Oby, gdy Halkuk do szpitala pójdzie, Klary sąsiedzi dni wolne na działce spędzali...
Z tysiącem serdeczności
Zygfryd
Ps. Halkuk, weź do szpitala nici z szydełkiem i powiedz, że nie wyjdziesz póki sprawną ręką bez bólu drobiazgu na pamiątkę dla nich jakiegoś nie zrobisz. I dodaj, że kumputer przy łóżku mieć musisz, bo kontakt z forum jak tlen jest potrzebny...
dom_Klary - Pią 09 Lis, 2007 12:57
Zygfrydzie, opuncja mi nijak nie pasuje, inne zarośla tudzież, lawendowa jestem i macierzankę też kocham .parkan po mojej stronie- cacuszko,drewienko urody wielkiej , a po drugiej, no cóż, mają problem .Jak tacy wrażliwi, to niech sztukę podziwiają, awangarda jak marzenie, w koszmarnym śnie tego nie zobaczysz
|
|
|