To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Dla puszystych - [ dla puszystych] chudniemy online ;)

vichta - Czw 02 Kwi, 2015 10:58
Temat postu: [ dla puszystych] chudniemy online ;)
Co powiecie na taką akcję?
Może przed urlopem warto zrzucić kilka kilogramów?
Nie chcę, żeby to był jakiś plebiscyt, kto, ile i jak szybko.
Raczej chodzi mi o to, abyśmy się wzajemnie motywowaly. Dokładnie tak, jak to działa w dzierganiu online.
Nie chce też propagować żadnych diet ani cudownych tabletek, które działają bez naszego wysiłku. Raczej chodzi mi o zachęcenie wszystkich do ruchu i czytania etykietek na produktach.
Ja zaczęłam prawie trzy tygodnie temu, kiedy pojechałam na urlop. Miałam w rodzinnym mieście sporo spraw do załatwienia, więc wykorzystałam tę okazję do spacerów. Naprawdę nie pamiętam, kiedy tak dużo czasu spędzalam na świeżym powietrzu.
I kolejna rzecz. Zrezygnowałam że słodyczy, cukru, chipsów i tym podobnych śmieci. Sama nie mogę w to uwierzyć, ale przestały mnie kusić. Tak po prostu.
Jakie rezultaty? Dwa kilogramy mniej. A co dla mnie ważne, to spada mi z talii i bioder. Mam gruszkowata sylwetkę.
Jakie plany? Rezygnacja z pszenicy i w ogóle z pieczywa. Stosuję od poniedziałku i przyznam, że trochę tęsknię. Mam kanapkowe nawyki.
Inne plany, to więcej spacerów, a może nawet małe przebiezki, o ile mi astma i wrodzone lenistwo pozwolą. Może hula-hop... I trochę brzuszków... Hmmm... Łatwo nie będzie.
Nie traktuję tego jako odchudzania. Raczej jako stałą zmianę nawyków żywieniowych lub bardziej górnolotnie filozofii żywienia.
Czy ktoś się dołączy? Razem będzie nam łatwiej, a każdy kilogram mniej poprawi nasze samopoczucie Smile
I jeszcze raz podkreślam. Nie robimy żadnych wyścigów.

Snedronningen - Czw 02 Kwi, 2015 11:05

vichta, rezygnacja z pieczywa jest bardzo trudna. Łatwo jest zrobić sobie na szybko bułkę i się nią najeść. Początki bez pieczywa mogą być "głodne", ale po chwili organizm się przyzwyczaja i najada się bez pieczywa. Dopinguję i trzymam kciuki, aby ten stan nastąpił u Ciebie jak najszybciej.
vichta - Czw 02 Kwi, 2015 11:15

To fakt. Łatwo nie jest. Spędzam więcej czasu w kuchni w dzień przed pracą. Jakieś sałatki, smażenia rybki, itp. Czasu zabiera więcej, niż mazniecie bułki rano i włożenie w nią plasterka sera czy wędliny. Ale następnego dnia jaka frajda wyciągnąć pyszna sałatkę zamiast kanapki Smile Dziś mam smażona rybkę, bez panierki i sałatkę z buraczkow i granata . Do tego banan. A na popołudnie i wieczór coś wymyślę.
Snedronningen - Czw 02 Kwi, 2015 14:03

Ja robiłam kanapki bez chleba. Brałam duże liście sałaty i to co położyłabym na chlebie zawijałam w liście.
Ze zbóż zrezygnowałam co prawda już dawno (wszystkich, i pieczywa i makaronów i ciasteczek i wszystkiego co je zawierało) ale czasem jeszcze zdarza się ochota na ciepłą bułkę. Zanim się obejrzałam wszystkie moje ciuchy były do wymiany. Też nie podchodziłam do tego jak do odchudzania. Po prostu przestałam je jeść dla poprawy własnej kondycji i samopoczucia. Od tamtego czasu przestałam chodzić zmęczona, zaczęłam się wysypiać, mam więcej energii do codziennych spraw, a i włóczka na wyroby dla mnie dziwnie "staniała", bo teraz kupuję o motek bądź dwa mniej, i szybciej zdecydowanie się robi. Zatem z braku zbóż u mnie same plusy są.

vichta - Czw 02 Kwi, 2015 14:21

Z zawijaniem w liście to dobry pomysł, jak się nie ma czasu Smile Pewnie kiedyś wykorzystam, jak mnie totalny len dopadnie.
Właśnie mam przerwe na lunch w pracy i zajadam buraczkowa sałatkę. Nie spodziewałam się, że może być tak smaczna. Pszenna to ja zawsze byłam, ale nie buraczana Wink Granat i ocet balsamiczny zrobiły swoje.
Ja na urlopie odwiedziłam irydologa i właśnie po tej rozmowie zdecydowałam się na zmiany. Jak się nie ma problemów, to się ich nie szuka. Jeszcze kilka lat temu czułam się świetnie, więc nie dbalam szczególnie o siebie. Ale ostatnio zaczęły się jakieś dolegliwości. Ociezalosc, ospalosc , brak energii, stany depresyjne, nadwaga, ogólnie wszystko do d...
Nadszedł czas coś z tym zrobic.
Ale mazurka sobie chyba nie odmowie Mr. Green

eBeata - Czw 02 Kwi, 2015 14:38

podziel się, proszę, przepisem na sałatkę z buraka i granata
vichta - Czw 02 Kwi, 2015 14:54

A proszę bardzo. Smile
Dwa małe ugotowane buraczki pokroić w kostkę
Dodać wydlubane ziarenka z jednego granata
Do tego łyżka lub dwie oliwy z oliwek i tyle samo octu balsamicznego (uwielbiam)
Ja dałam jeszcze siemię lniane i kawałki kokosow, ale kokosy są trochę za twarde. Wczoraj czuć było wszystko osobno, ale dziś pychotka, palce lizać Smile
Przepis podesłała mi koleżanka, a pochodzi z bloga jadlonomia. W oryginale jest z olejem lnianym, stąd pomysł na dodanie siemienia.
http://www.jadlonomia.com...olejem.html?m=1

eBeata - Czw 02 Kwi, 2015 19:37

dzięki love

buraczki gotujesz obrane, czy ze skórką?

vichta - Czw 02 Kwi, 2015 20:10

Ekhmmm... Buraczki kupiłam gotowe, ugotowane, obrane, pakowane próżniowo. Trzymałam trzy dni w lodówce. Wczoraj zajrzałam z nadzieją, że może skończył się ich termin ważności i nie będę musiała ich zjeść. Nie dało rady. Data do sierpnia nie wiem No i była sałatka... A... granat też gotowy, już wyłuskany Smile Angielskie sklepy są fantastyczne dla leniuchów takich, jak ja zebalek
Na jutro mam surówkę z marchewki i jabłka z pestkami papai. Tym razem od początku do końca zrobiona własnoręcznie Smile

eBeata - Czw 02 Kwi, 2015 23:25

rotfl rotfl już nie będę zadawała takich głupich pytań skleroza
vichta - Pią 03 Kwi, 2015 07:54

Nie ma głupich pytań, czasem tylko odpowiedzi są głupie
Grażyna - Pią 03 Kwi, 2015 16:10

Pamiętacie jak sie odchudzałysmy metodą Dukana? Było to 5 lat temu. Zgubiłam wtedy 20 kg i stałam się szczupła osobą. Do tej pory jakoś udaje mi się utrzymywać dobrą wagę i figurę. Jem wszystko, ale..., no właśnie - unikam słodkości, w ogóle nie jem produktów słodkich i. Jadam 2 kromki pieczywa lub 1 bułkę dziennie. Jeśli mogę to jem mięso lub rybę tylko z surówką. Jeśli potrawa wymaga zjedzenia ryżu lub makaronu, to zjadam. Jem 5 razy dziennie wliczajac w to owoce. Nie męczę się, gdy są jakieś imprezy. Robię sobie święto i jem nawet torty.
czeremcha - Pią 03 Kwi, 2015 16:36

A ja mam nadczynność tarczycy /wyrównaną, ale z tendencją do wznowy.../ i należę do niewielkiej grupy ludzi, którzy w nadczynności - tyją...

Niestety.

I mogę uprawiać dużo ruchu, mogę ograniczać kalorie... Wszystko na nic... W okresach, kiedy czuję, że tarczyca pracuje mocniej - przybywam na wadze od samego patrzenia na jedzenie... Ech... W okresie "przed nadczynnością" wystarczyło wyeliminować z obiadów węglowodany - i chudłam 2-3 kg tygodniowo. Teraz - mowy nie ma...

Teraz mam zresztą inny problem, więc daję sobie spokój... Uważam, ograniczam - ale się już nie ważę.

we_st - Pią 03 Kwi, 2015 22:12

Grażyna napisał/a:
Pamiętacie jak sie odchudzałysmy metodą Dukana? Było to 5 lat temu.

Pamiętam bardzo dobrze. Straciłam wtedy 14 kilogramów. Powolutku, powolutku przybywało mnie i w całości wróciły.... Nie rozpaczam z tego powodu, ale i szczęśliwa nie jestem. Od maja najwięcej kilo przybyło, bo odszedł mój pies i przestałam chodzić na spacery. Nie mogę się zmobilizować do wyjścia na spacer bez psa. Próbuję coś z sobą zrobić, ale brak mi determinacji. A problemy z tarczycą i początek przekwitania wcale mi nie pomagają stracić kilogramów

vichta - Sob 04 Kwi, 2015 16:55

we_st napisał/a:
Nie mogę się zmobilizować do wyjścia na spacer bez psa.

Zawsze można znaleźć inny powód/pretekst. Dziś zrobiłam ponad trzygodzinny spacer po... pietruszkę rotfl
A, tak! Oczywiście nie dlatego, że nie mam sklepu w pobliżu. Mogłam ją dostać w markecie za rogiem, ale poszłam do centrum miasta na rynek. Zrobiłam sobie wspaniały spacerek przez łąki, nad rzeką... Przy okazji podejrzałam nadchodzącą wiosnę... Smile
Do/z pracy też chodzę pieszo. Mam ok. pół godziny marszu. Busa biorę tylko wtedy, kiedy pada i mocno wieje i nie da się utrzymać parasolki. Ale jak tu nie chodzić pieszo, skoro droga wygląda tak, a bus widoczny obok porusza się z taką samą prędkością Mr. Green
Pozdrawiam wiosennie i świątecznie

japoneczka01 - Sob 04 Kwi, 2015 19:06

Dziewczyny może w Święta trochę poluzujcie z dietą odchudzającą cooooo. koniec
vichta - Sob 04 Kwi, 2015 20:52

Japoneczko. Tu nie chodzi o żadną dietę, tylko o jedzenie zdrowe i rozsądne oraz o ruch.
A akurat święta są doskonałą okazją, żeby się nad tym zastanowić. Sama znam wiele osób, które przy takiej okazji przybierają 2-3 kilo. Nie twierdzę, że należy się powstrzymywać od wszystkiego. Wystarczy spróbować smakowitości zamiast się objadać lub wręcz obżerać, siedząc dwa dni za stołem, a potem piszczeć, że się przytyło. Spacer w świąteczne popołudnie też nikomu nie zaszkodzi. Całej rodzinie wyjdzie na zdrowie Smile
Poza tym ja nie ogłaszałam żadnych "zapisów". Można to przemyśleć po świętach. Albo... wyjadać poświąteczne zapasy, bo "szkoda, żeby się zmarnowało"
Ja nie czuję się odpowiedzialna za niczyje zdrowie oprócz własnego Smile

Grażyna - Nie 05 Kwi, 2015 20:05

Dobrze Marzenko napisałas. Nie można za kogoś decydować i kogoś namawiac. To musi wyjść z centrum dowodzenia, czyli z własnego mózgu. Cudze mądrości nie wpływają na nasze działania tylko to, co mózg przyjmie i przetworzy. Jednym słowem, jak rozumiemy, jak mamy postępować i się z tym zgadzamy, to nie czujemy, że czegoś sobie zabraniamy. Uważamy, że tak ma być i nie myślimy, że jest nam ciężko, bo dbamy o linię, tylko myślimy, że tyle lub to możemy zjeść, bo więcej nie damy rady.
Dzisiaj miałam gości, pełna chatę, bo zawsze ich mam w pierwszy dzień świąt i dlatego, że obchodziłam imieninki. Pojadłam, ale wiem, że jutro nikt nie przyjdzie, więc już wiem, że jutro zjem jak zwykle. Nie zjem dwóch dań, zjem mięso z surówką, nie tknę ciasta itd. Bo, mój żołądek jest dzisiaj bardzo zmęczony 😩

vichta - Nie 05 Kwi, 2015 22:11

Grażyna napisał/a:
Jednym słowem, jak rozumiemy, jak mamy postępować i się z tym zgadzamy, to nie czujemy, że czegoś sobie zabraniamy

Grażynko, sama esencja Mr. Green Dokładnie tak to działa u mnie. Decydujące znaczenie miało jasne powiedzenie sobie, że słodycze, chipsy i pszenica to śmieci. Będąc w domu nie czuję żadnego ssania na te produkty. Natomiast mam pewien problem, kiedy robię zakupy. Jakoś tak mi się samo idzie między półki z chrupiącym pieczywkiem i słodyczami. Ciastka, bezy, czekolady... Ależ się uśmiechają Smile Ale wystarczy iść do alejki z warzywkami i już zapominam o tym, co przed chwilą mnie wołało. Wygląda na to, że jest to bardziej nawyk kupowania śmieci, niż ich jedzenia. W szufladzie pod ręką leżą cukierki, a w kuchni surowe bułeczki do pieczenia. I niech sobie leżą...
A jutro do pracy ziemnaczki, rybka, pomidor, banan i sałatka z awokado z serkiem haloumi, kiełkami i łososiem doprawiona ukochanym majonezem Smile
Może zacznę robić sama majonez... hmm

kabyr - Pon 06 Kwi, 2015 14:18

vichta napisał/a:
Może zacznę robić sama majonez... hmm

Proszę przepis. cmoknięcie
Znalazłam go w sieci, gdy szukałam przepisu na babę wielkanocną.

1 twarożek ziarnisty 200 g
1 jajko ugotowane na twardo
2 łyżeczki musztardy
2 łyżeczki octu
sól, pieprz

Wszystkie składniki zmiksować blenderem
i doprawić do smaku solą i pieprzem.

Cytat:
Pojadłam, ale wiem, że jutro nikt nie przyjdzie, więc już wiem, że jutro zjem jak zwykle. Nie zjem dwóch dań, zjem mięso z surówką, nie tknę ciasta itd. Bo, mój żołądek jest dzisiaj bardzo zmęczony 😩


Grażynko jak pamiętasz śledziłam z zainteresowaniem wasze poczynania w diecie Dukana,
ponieważ chciałam namówić synową do dietkowania.
(do dzisiaj mnie się nie udało wściekły )
To, że schudłaś to duża zasługa samozaparcia i "głodówki".
jutro zjem jak zwykle. Nie zjem dwóch dań, zjem mięso z surówką,
czyli stara poczciwa dieta ŻM i wszystko będzie w normie. rotfl

vichta - Pon 06 Kwi, 2015 17:45

kabyr napisał/a:
1 twarożek ziarnisty 200 g
1 jajko ugotowane na twardo
2 łyżeczki musztardy
2 łyżeczki octu
sól, pieprz

cmoknięcie love
Basiu, stokrotne dzięki, ale... nie skorzystam.
Majonez robiłam swego czasu, ale z innych składników. Przede wszystkim nie ocet, tylko sok z cytryny. Jajko dawałam surowe. Miksowałam je na piankę, a potem dodawałam musztardę, sól, cukier, sok i pieprz, wciąż miksując. Ponieważ cukier również odstawiłam, mam zamiar zastąpić go ksylitolem (już kupiłam, spróbowałam, jest bardzo smaczny Smile ) Na koniec dodawałam olej lub oliwę, aż gęstość była odpowiednia (im więcej oleju, tym majonez staje się gęstszy). Na sam koniec zazwyczaj jeszcze trochę doprawiałam, jeśli było za mdłe. Palce lizać! Mr. Green Tylko trzeba szybko zużyć, bo benzoesanu sodu nie używam Wink

A dieta ŻM, znana mi jako ŻET-PÓŁ, rzeczywiście godna polecenia. Ja osobiście nigdy nie lubiłam się przejadać, ale znam osoby, które nakładają sobie na talerz tyle, ile ja miałabym na dwa dni i jeszcze twierdzą, że "obiadku to tak tylko troszkę, bo śniadanie jadłam o dwunastej i nie jestem głodna..." rotfl

Katja - Pon 06 Kwi, 2015 19:47

kabyr napisał/a:

Grażynko jak pamiętasz śledziłam z zainteresowaniem wasze poczynania w diecie Dukana,
ponieważ chciałam namówić synową do dietkowania.
(do dzisiaj mnie się nie udało wściekły )

Jeśli chciałaś ją namówić na Dukana, to bardzo dobrze, że Ci się nie udało. Wink

kabyr - Pon 06 Kwi, 2015 21:37

vichta napisał/a:
Przede wszystkim nie ocet, tylko sok z cytryny.

Ocet jabłkowy cmoknięcie

[/quote]Jajko dawałam surowe[quote] nie wolno ja bym nie użyła

vichta - Pon 06 Kwi, 2015 22:24

zebalek
O occie jabłkowym przypomniałam sobie po wysłaniu posta, ale już go nie edytowałam Smile Ja i tak dawałam sok.
A surowych jajek nie boję się jeść. Przeżyłam prawie 50 lat i tylko jedna z poznanych przeze mnie w tym czasie osób miała pecha złapać salmonellę. I to nie wiadomo, czy od jajek, bo pani ta jadała różne rzeczy w różnych miejscach. Sama nie umiała określić, co mogło być przyczyną. Ryzyko nie jest więc większe niż wypadek na ulicy.

Katja, czy chodziło Ci o to, że dieta Dukana zakwasza organizm i odwapnia kości?

Katja - Wto 07 Kwi, 2015 17:27

vichta napisał/a:
Katja, czy chodziło Ci o to, że dieta Dukana zakwasza organizm i odwapnia kości?

I jest szkodliwa dla nerek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group