Cieszę się, ja bym jeszcze dla pewności zrobiła porządek w rejestrze systemowym.
Można przeskanować rejestr np. CCleanerem i powyrzucać zbędne wpisy.
Chodzi o to, żeby już na 100% pozbyć się z systemu wszelkich ewentualnych pozostałości.
Może jeśli będzie w pobliżu jakiś pan, który troszkę się zna na tym, to poproś żeby pomógł to zrobić. Najpierw kopia rejestru, a potem pousuwać to co niepotrzebne.
Haaaa... odgrzebałyście temat, który od dwóch lat leży zaniedbany
aptenia napisał/a:
Ile czasu zajmuje Pani zrobienie takiego komunijnego wianuszka?
Samo zrobienie kwiatków i frywolitkowych ozdób nie zabiera dużo czasu, za to bardzo nie lubię montażu całości, przyszywania kwiatuszków.
Sama frywolitka do wianka - ok 3 dni jeśli wianuszek bogatszy, jeśli skromniejszy z pojedynczych kwiatków, to krócej.
Renulek napisał/a:
ja tylko chciałam napisać, że pierwszy wpis w tym temacie z naszym wspólnym zdjęciem był zrobiony 9 lat temu
Reniu, no to za rok w maju jubel robimy na dziesięciolecie spotkania i mojej frywolnej przygody
Forum: Podstawy Wysłany: Sob 02 Lis, 2013 20:59 Temat: Szkółka
Sektencja napisał/a:
Szukam jakiegoś kursu, który pokazałby mi, jak zrobić cokolwiek na szydełku, tylko, że... dla leworęcznych! Nie znam nikogo, kto potrafiłby mi to 'odwrócić' na drugą stronę.
Po pierwsze możesz się uczyć od razu jak dla praworęcznych, tak jak praworęczny może się nauczyć na drutach robić w obu kierunkach bez odwracania robótki, tak jak i ja się nauczyłam robić szydełkiem rzędy bez odwracania robótki robiąc jeden rząd ręką prawą a drugi lewą
Po drugie możesz oglądając filmiki od razu robić wszystko drugą ręką i w drugą stronę, trochę wyobraźni potrzeba, ale da się.
Po trzecie, gdybym miała szybsze łącze, to wszystkie te filmy mogłabym przerobić jako lustrzane odbicie i przesłać na YT, ale to dopiero w przyszłym roku w kwiatniu może będę miała szybszy internet. W tej chwili się nie podejmuję
Kupiłam dokładnie ten kordonek. Dziesiątkę. W czasie pakowania Sprzedawczyni zauważyła, że jest dziwnie cienki, spojrzała i okazało się, ze z hurtowni zamiast dziesiątki dostała szesnastkę. Zadzwoniła do mnie z pytaniem co ma robić. Powiedziałam, żeby przysłała cieniznę
W tej chwili w sklepie widzę tylko dziesiątkę. Myślę, że to nawet lepiej
Krakowianka napisał/a:
od jakiegoś czasu mam ten wzór" na oku " ale zawsze wydawał mi się za trudny i szedł w odstawkę......
Ikmis, serwetka powstała dośc szybko, ale te pikotki a fuj...
Wrzuciłam ją do krochmalu, no bo nitka to niestety nie Aida i właśnie ze względu na te durne pikotki musiałam ją usztywnić.
Ciepnęłam ją w kąt i czekałam aż podeschnie po tym utaplaniu w krochmalu, potem takiego pognieceńca wzięłam, wzięłam szydełko i... no parę godzin stawiania pikotków do pionu.
Potem już prasowałam, ale na sucho, bo bałam się, że jak pikoty poczują wilgoć, to i krochmal i stawianie do pionu będa miały gdzieś.
Żelazko sobie poradziło, choć miejscami i tak pikotki podgięło, co dopiero na fotkach zobaczyłam, ale tym razem ja mam to gdzieś
Dziękuję za pochwały
.... aha dodam tylko, że pikotki nie są równe, bo jak zwykle robione na oko, na wyczucie, więc jeśli wyglądają w miarę przyzwoicie, to tylko dzięki prostowaniu szydełkiem na koniec.
Ja tu widzę same zdolne babeczki na forum i nie wydaje mi się, żebym jakoś wystawała ponad normę
Dzisiaj się zabawiłam i nagrałam filmik jak powstają wiankowe kwiatki.
Jakość kiepska bo:
- oryginalny film ma ponad 900 MB, przed wysłaniem go na YT zmniejszyłam go bardzo pogarszając jakość i zapisując w innym formacie,
- zamiast patrzyć na robótkę, to cały czas gapiłam się na podglądowy ekranik w cyfraku
- słońce się psociło, pod koniec sama już nie widziałam co robię
itd...
Film nie nauczy nikogo jak zrobić np. kółeczko, bo niewiele widać gdy macham czółenkiem.
Chciałam tylko pokazać mój sposób na podwójne kwiatki - robię płatki naprzemiennie, raz większy raz mniejszy, ot taka moja fantazja
Strasznie zaniedbałam mój temat, ale pomimo tego, że ostatnio sporo dłubię, to niewiele mam do pokazania, bo 99% moich ostatnich tworów, to prace komunijne.
Jednak pokażę co mam.
Kolejny komplet komunijny z torebką
Takich torebek zrobiłam trzy.
Tu już druga torebka
A niżej widać spód torebki i troszkę wiankowych kwiatuszków
Kolejny komplet z kolczykami-
i trzecia torebka z wiankiem
To tylko kilka wianuszków, teraz robię kolejne. Trudno się robi, bo złapały mnie zawroty głowy i nie chcą odpuścić.
Zagadałam, nie mają i "Angora Gold Batik w podanych przez Panią kolorach nie jest już dostępna u producenta i nie jestem w stanie też określić czy będzie można je w przyszłości zakupić."
ania_b, ten komunikat znaczy, że jeśli surfujesz po necie nie bezpośrednio, ale łącząc się przez serwer proxy, czyli będąc anonimowa, nie możesz przeglądać podstron.
Opcje internetowe i zlikwidować proxy, łączyć się bezpośrednio
Mam ten problem od okoła miesiąca. Zaczęło się nagle ni z tego ni z owego- pełno włosów na szczotce przy delikatnym czesaniu (włosy się nie plączą, więc nie ma mowy o szarpaniu), pełno włosów wokół mnie, mycie to tragedia (oczywiście w letniej wodzie i też bardzo delkiatne), po myciu... lepiej nie mówić, choć czeszę już wyschnięte (nie używam suszarki nigdy)
Na dermatologów itp. nie mam sił, poszukałam różnych informacji w necie i najprawdopodobniejsza przyczyna to choroba z wysoką gorączką trwającą tydzień, która mnie dopadła w Boże Narodzenie
Przy gorączce, jeśli ktoś ma pecha, dochodzi do szybkiego przejścia włosów w fazę telogenową, nawet młode włosy przejść mogą w tę fazę, znaczy włosy stają się martwe i po około 2-3 miesiącach od zdarzenia (np. gorączka kilkudniowa, stres, ciąża itp.) zaczybnają masowo wypadać, nawet do całkowitego wyłysienia.
Po około 6 miesiącach zwykle odrastają.
To wg mnie najbardziej pasuje- gorączka, stres plus leki które wtedy brałam.
Inna, gorsza wersja to łysienie androgenowe czy jakoś tak- w związku z nadmiarem męskich hormonów, po menopauzie itp...
Lepiej, żeby to nie to, bo tu już nie ma zmiłuj, można próbować powstrzymywać, ale z marnym efektem a o odrośnięciu nie ma nawet co marzyć...
Jedno co mnie pociesza, że ten rodzaj łysienia zachodzi stopniowo a raczej nie tak nagle.
Może być też tarczyca- ostatnio stale mi gorąco, ale czy to by wystąpiło tak nagle i w takiej ilości (300- 500 albo i więcej włosów dziennie)???
Wcześniej włosy trzymały mi się silnie głowy, po myciu może kilkanaście wypadało, a przy zwykłym czesaniu- jeden do pięciu max.
Miałam obciąć, jednak te które mają wypaść i tak wypadną a jakoś łatwiej mi nad nimi zapanować, gdy są w luźnym warkoczu, niż takie krótkie do ramion- wszędzie krótkie włosy bym siała.
Łykam wyciąg ze skrzypu z pokrzywą, drożdżami i witaminami.
Witamin i mikroelementów mi nie brakuje, bo w czasie choroby i po niej długo łykałam vitaral.
Smaruję biedną łepetynę różnymi rzeczami, kupiłam różne odpowiednie szampony- na razie te zabiegi tylko pogłębiają problem.
Co ma być, to będzie, wiem, że jeszcze sporo mi z głowy wypadnie włosów zanim się to jakoś unormuje.
Źle reaguję na widok szczotki, no ale co mam zrobić...
Włosy miałam gęste, grube i było ich dużo, dzięki temu jeszcze ich trochę na głowie mam, bo na starcie nie było źle. Co mnie czeka na mecie???
Wczoraj oglądałam peruki w necie- ładne są, ale mam nadzieję, że nie będą mi potrzebne.
Lata temu miałam problem z wypadającymi i osłabionymi włosami, ale nigdy nie było tak źle jak teraz. Wtedy świetnie mi pomógł przepis ściagniety chyba z Autobiografii Joanny Chmielewskiej (albo z którejś innej książki tej autorki)- ciepła rycyna wcierana szczoteczką do zębów w skórę głowy i tak upaćkana łepetyna zawinięta na kilka godzin w ręcznik. Raz w tygodniu przez chyba trzy miesiące. Już po miesiącu efekt był rewelacyjny.
Od tej pory aż do teraźniejszych problemów nie miałam kłopotów z włosami.
Rosły dużo ciemniejsze niż wcześniej, dużo grubsze i nie wypadały.
Teraz mam kupioną naftę kosmetyczną z rycyną. Mam nadzieję, ze to pomoże włosom odrosnąć, po tym jak już wypadną te martwe.
Miałam trzy rzeczy zdrowe i bardzo mocne- zęby, włosy i paznokcie. Z tego wszystkiego zostały jeszcze paznokcie
Zęby zaczęły się kruszyć kilka lat temu gdy dopadła mnie przedwczesna menopauza...
Czy się martwię włosami- tak, ale przy problemach ze wzrokiem, z nerkami i wielu innych- włosy i zęby schodzą na daleki plan, choć w pewnym momencie kilka dni temu myślałam, że to już jest ta jedna kropla przepełniająca kielich, że to już za wiele...
Nie chcę się nikomu podobać- jeśli ktoś mnie naprawdę lubi, to będzie lubiał i z łysą glacą, ale lubię ten mój ogon i będzie mi go brakowało
Lamika- u Ciebie jeśli to nie jest coś nagłego, tylko stałe i średnio nasilone, to powinno być łatwiej i trzymam kciuki, żeby kuracja pomogła, ale do lekarza się przejdź i zrób badania, szczególnie hormony tarczycy.
Ja na lekarzy już sił nie mam- zrobię co w mojej własnej mocy mając nadzieję, że to nie oznaka jakiejś poważniejszej choroby a jedynie następstwo tej wściekłej świątecznej infekcji.
Jeśli jest coraz gorzej, to lekarz wskazany, mojej mamie też musieli ciąć, ale zanim co radzę spróbować okłady z ciepłej sody oczyszczonej.
Ja bym sobie zaaplikowała okłady z ciepłej szałwii, tylko że niejeden by się popukał w głowę. Jednak przekonałam się na własnej skórze, i nie tylko, że szałwia nie tylko goi i wysusza, ale i pomaga wyciągnąć ewentualną ropę na zewnątrz.
W każdym razie nie zaszkodzi.
Mnie kiedyś pan z pogotowia walnął zastrzyk w nerw, ale to od razu poczułam prąd w całej nodze aż do pięty.
W szpitalu kobiecie się zrobiły jakieś zgrubienia po serii zastrzyków (chyba debecylinę brała), to jej lekarze (okuliści, bo to na okulistyce było) zaaplikowali okład ze spirytusu, tylko, że... pod watę nasączoną spirytusem dali jeszcze termofor, no i kobieta leżała i zasnęła... Nie muszę chyba dodawać, ze potem musieli jej skórę na pośladku leczyć, bo poparzyła sobie porządnie
Na krótko spirytusowy okład dobrze by zrobił, ale wcześniej powinni posmarować jakimś kremem skórę, no i krótko i bez tego termoforu.
Jeśli jutro nie będzie lepiej, to odwiedź lekarza koniecznie a dziś ciepłe okłady rób.
Moja lampa- niemiecka, to straszny staroć- w zasadzie nadal jest w domu głęboko schowana a ma już z dobre pół wieku.
Ta Lidlowa, to oczywiście jej dużo nowsza wersja jednak zasada działania podejrzewam ta sama
To zdjęcie jest we flashu i żeby zapisać toto na dysk potrzebny jest jakiś programik do pobierania plików flash np. Flash Downloader, Firefox ma własną jakąś wtyczkę do tego celu służącą. Poszukaj w Google jakiegoś pobieracza flashów.
Ja robię jeszcze inaczej, ale nie zawsze się udaje. W tym wypadku się udało- otwieram tę fotkę w powiększeniu i w przeglądarce np Internet Explorer szukam czegoś takiego- pokaż źródło- przeważnie jest to gdzieś w Narzędzia albo pod prawym myszy w menu kontekstowym.
Otwiera się notatnik z kodem strony i tam szukasz linka zakończonego zwyczajnym jpg albo innym "normalnym" rozszerzeniem dla grafik.
W tym wypadku w kodzie źródłowym był taki link http://www.6diy.com/attac...8627140c4ea.jpg
To już normalnie wklepujesz do paska adresu i otwiera się zwykła grafika, którą bez problemów możesz na dysk zapisać
Napisz mi proszę, jaki efekt uzyskiwałaś w ten sposób. Czy pęknięcia były np. szersze lub miały inny kształt od tych uzyskiwanych po całkowitym dosuszeniu Stepu1? Ile czekałaś po nałożeniu Stepu 2?
Wybacz moją ciekawość, ale w sklepie otrzymałam informację, że Step 2 należy nakładać na całkowicie wysuszoną warstwę Stepu 1.
Generalnie z nałożeniem step 2 w sottilu czekałam prawie do wyschnięcia step 1, jednak zdarzały sie sytuacje, że step 2 kładłam na bardziej mokry lub całkiem suchy step 1.
Grubość pęknięć zależała jednak bardziej od grubości nałożenia kraka a nie tyle od jego suchosci- im grubiej, tym pęknięcia szersze i głębsze. Niekiedy udawało się uzyskać sottilem pęknięcia takie jak z Medium.
Za to zauważyłam, że im mniej podsuszony step1 tym gęściejsza i drobniejsza siatka spękań. Jeśli za bardzo mokry, to ze spękań może się zrobić wręcz sieczka co wygląda okropnie.
W Medium step 1 może być o wiele bardziej wilgotny niż w sottilu i generalnie Medium Stemperii prawie zawsze się udaje, jest o wiele mniej chimeryczne niż Sottile, poza tym na efekt nie trzeba długo czekać
Na Sottila trzeba coś położyć, najbezpieczniej gdy jest to lakier poliuretanowy np. Domalux. Na Medium można coś położyć, ale można też sobie darować
Bardzo często używałam Sottila.
Stwierdziłam, że najlepiej wychodzi gdy step 1 jest lekko podsuszony, ale nie całkiem suchy, step 2 musi bardzo dokładnie pokrywać step 1 i musi być całkowicie suchy przed wtarciem porporiny.
Jeśli step 2 w którymś miejscu nie pokrywa stepu1, to w tym miejscu powstaną smugi z porporiny, jeśli są niewielkie można lekko wigotnym wacikiem próbować zetrzeć smugi porporinowe.
Przecierasz, bierzesz czysty wacik zwilżasz wodą, podcierasz kolejny raz delikatnie, bierzesz kolejny wacik.. i tak aż do skutku, chodzi o to, żeby nie trzeć mocno, tylko delikatnie i zawsze czystym wacikiem.
Ponieważ na forum pojawia się coraz więcej
materiałów, zdjęć, itp.,
proszę każdego, kto będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie
naruszenia praw autorskich o kontakt ze
mną.
Postaram się jak najszybciej materiały tego typu usunąć lub jeśli to
będzie możliwe uzyskać zgodę na ich publikację.
Jednocześnie informuję, że administrator forum nie
odpowiada za treść wypowiedzi innych użytkowników,
a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za owe wypowiedzi.
maranta
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 15