RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...


Strona główna  • Mapa stron  • Księga gości  • Portal   Forum
Nasze ostatnie prace  • Kontakt z administratorem
• Aktualne losowania


Poprzedni temat :: Następny temat
rozmowa to podstawa
Autor Wiadomość
gabi12 
Użytkownik aktywny
cogito ergo sum



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 13 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Gru 2007
Posty: 595
Skąd: Kamienica

Medale: Brak

Wysłany: Sob 03 Lis, 2012 18:50   

To może kochane i Mnie w jakiś sposób pomożecie.
Moi rodzice mieszkają ok.30km ode Mnie w małym miasteczku, w bloku. Od 40 lat zajmują to samo mieszkanie(już własnościowe od 5 lat) i mają tych samych sąsiadów.
Z córkami sąsiadów wychowywaliśmy się razem (ja i dwóch moich starszych braci). Teraz rodzice mieszkają sami. Natomiast do sąsiadki przychodzi wnuczka ok.10-letnia jest wychowywana jak typowa jedynaczka. Wszystko jej wolno, hałasuje, krzyczy itp. Często zostaje na noc u dziadków i w nocy też są ekscesy. Nadmienię, że ci sąsiedzi mieszkają nad Moimi rodzicami.
Sprawa nabrała tempa, gdy z Anglii przyjechała druga córka sasiadów z kolejnymi dwoma wnuczkami i zamieszkała już na stałe. I mama już po prostu nie może wytrzymać. Krzyki, hałasy do późnej nocy. Jak chciała porozmawiać z mamusiami tych dziewczyn to została zakrzyczana, że dzieci muszą się wyszumieć. Była już interwencja policjii w tej sprawie o zakłócanie porządku, ale to nic nie dało. Jak policja robiła wywiad wśród sąsiadów to każdy twierdził, że nic nie słyszał (żeby nie mieć kłopotów). Inni twierdzili, że cały dzień są poza domem i nie zauwazyli nic takiego.
Mama ma już 63 lata i musi brać silne leki od psychiatry (stwierdzona nerwica i depresja) tata ma 73lata i cukrzycę.
Policja nic w tej sprawie nie robi, zresztą wiecie jak to jest w Polsce, takie sprawy ciągną się latami.
Nie wiem co mam dalej robić, czy już nie ma ratunku. Mama stara się być całymi dniami poza domem, ale przecież nie będzie spała w lesie.
Pewna znajoma poddała taką propozycję mojej mamie żeby nagrała to co słychać w mieszkaniu, czy rzeczywiście są hałasy, ale nie wiem czy to cokolwiek pomoże.

Proszę doradźcie cokolwiek, bo nie wiem co mam robić.
Może jest na forum ktoś kto się zna w sprawach prawniczych, bo jesteśmy z mamą gotowe iść do sądu i wynająć adwokata tylko czy to coś da?

  plus minus  Kto oceni³
_________________
MÓJ BLOG
MÓJ ALBUM
 
 
 
Grażyna 



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel3

Rangi:
przyjaciel

Pomogła: 102 razy
Dołączyła: 02 Sie 2005
Posty: 8052
Skąd: z Bełchatowa

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: Sob 03 Lis, 2012 22:09   

Lila - zabiorę głos w tej sprawie, bo jest podobna sytuacja w mojej, a właściwie męża rodzinie. Chcę cię przestrzec przed tym co się stanie, jak nie zaczniesz działać, bo jak nie zaczniesz działać, to ten problem będzie ciągnął się latami, czasem dziesiątkami lat.

A mianowicie 51 letni brat mojego męża całe życie żyje na garnuszku teściowej. Nigdy nie pracował, bo i po co. Korzystał najpierw z zarobków rodziców, a później z ich emerytur. Teść zmarł, żyje więc z emerytury matki. Celu w życiu nie ma, chęci do zmiany swojego życia też, a tym bardziej do pracy. Wymagania ma obecnie niewielkie. Tylko wylegiwanie się w łóżku, koledzy, imprezy, alkohol. Bo żyje dniem codziennym.Teściowa jest zastraszana, bo chłop ma 190cm wzrostu. Boi się go, ale jak chcieliśmy z nim zrobić porządek, to nie zgodziła się, bo co synuś z sobą zrobi. Gdzie pójdzie? Stała się niewolnikiem własnego domu, bo mieszkania też nie może opuścić, nie może gdzieś wyjechać, do nas, czy do swojego brata, gdyż gdyby to zrobiła, to połowa rzeczy byłaby wyniesiona z domu. Nie koniecznie zamieniona na wódkę, lecz wyniesiona do kobiety, z którą mój szwagier się od lat spotyka. Teściowa, 90 kobieta sama sprząta, gotuje, pierze, prasuje. Nie ma sił, jest schorowana i sama wymaga pomocy, ale to robi, bo ma przecież synka, bo jest matką. Stale pukamy się w głowę. Jeśli wreszcie uda nam się teściową namówić na wyjazd, to trzeba również pakować synka, aby mieć go stale na oku, a synka nikt nie lubi i nikt za nim nie przepada. Masakra. Wszyscy w rodzinie się zastanawiamy, co ten chłop zrobi, jak matka umrze. Za co będzie żyć? Pewnie wyląduje właśnie "pod mostem", bo żeby mieć mieszkanie, to trzeba mieć dochody, a dochodów brak. Alimenty, owszem, ale należą się w sytuacji, gdy dziecię jest chore. A zdrowy chłop może sam na siebie zarobić.

Co ja bym zrobiła w twojej sytuacji? Na pewno nie dopuściłabym do takiej sytuacji, bo jestem osobą stanowczą, ale gdy tak już się stało, to odcięłabym pępowinę. Tak jak dziewczyny piszą wcześniej. Przeniosłabym syna do małego pokoju, siebie do dużego, lodówkę do dużego oraz komputer, żeby dziecię nie mogło z niego skorzystać. Założyłabym zamek w drzwach swojego pokoju, by mieć spokojny sen. Porozmawiałabym z synem, a jeśli by nie chciał, to wywiesiłabym na jego drzwiach regulamin domu, zasady, których należy przestrzegać oraz konsekwencje z ich łamania. Oczywiście umieściłabym punkt, że w ostateczności syn będzie musiał się wyprowadzić i podałabym termin takiej wyprowadzki. Gdy nadejdzie ów dzień, to należałoby dziecię wymeldować i zmienić zamek w drzwiach wejsciowych, aby dziecię nie mogło do domu wejść. Wiem, że to trudne, ale tak trzeba, nawet jak się serce ściska.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
mój albumik http://grazyna1.fotosik.pl/albumy/3996.html
drugi album z pracami http://blouses.fotosik.pl/albumy/706533-9.html
Mój blog: http://handmadebygrazyna.blogspot.com/
https://www.facebook.com/grazyna.szczepaniak.58
 
 
kabyr 
Super gaduła :))
Kabyr



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 62 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 22 Lis 2007
Posty: 7355
Skąd: Bydgoszcz

Medale: 3 (Więcej...)

Wysłany: Sob 03 Lis, 2012 22:26   

Grażyna napisał/a:
Gdy nadejdzie ów dzień, to należałoby dziecię wymeldować i zmienić zamek w drzwiach wejsciowych, aby dziecię nie mogło do domu wejść. Wiem, że to trudne, ale tak trzeba, nawet jak się serce ściska.

Tutaj jest problem.
Dziecię samo musi się wymeldować.
My nie mamy do tego prawa,
chociaż jest zameldowany w "naszym" mieszkaniu.
Informacja na 100% pewna,
ponieważ chciałam córkę wymeldować,
która mieszka od dwóch lat poza krajem
i ma meldunek w kraju zamieszkania.
Absurd totalny, ponieważ córka ma przyjechać do kraju
i osobiście dopełnić formalności.
Przynajmniej tak jest w moim mieście.
Może gdzie indziej jest bardziej normalnie.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
Miłego dnia życzę
Barbara
 
 
calicja 
Użytkownik b. aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 30 razy
Wiek: 58
Dołączyła: 12 Gru 2010
Posty: 1516
Skąd: Warszawa

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 00:10   

kabyr napisał/a:
Tutaj jest problem.
Dziecię samo musi się wymeldować.
Za dwa lata obowiązek meldunkowy zostanie zniesiony - wiec jest jakaś nadzieja!

  plus minus  Kto oceni³
_________________
moja galeria
 
 
romualda 
Użytkownik aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 10 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 14 Lut 2010
Posty: 425

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 08:49   

kabyr, miałam podobną sytuację,poprzedni właściciel nie wymeldował się i od jakiegoś czasu mieszkał już w Niemczech
-składasz wniosek w Ewidencji Ludności że córka nie zamieszkuje pod tym adresem
-jest postępowanie,dzielnicowy składa wizyty sąsiadom i na podstawie ich zeznań zostaje wydane postanowienie o wymeldowaniu.

  plus minus  Kto oceni³
 
 
anle 
Użytkownik b. aktywny
Anna



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 18 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 05 Mar 2010
Posty: 1815
Skąd: świętokrzyskie

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 09:41   

kabyr, w trybie administracyjnym możesz wymeldować córkę, składasz wniosek o wymeldowanie w ewidencji ludności piszesz, że córka nie zamieszkuje w tym mieszkaniu, wyprowadziła się z własnej woli, nie ma u Was żadnych rzeczy, oni przeprowadzają postępowanie, wzywają świadków i jeśli się sprawdzi to co napisałaś we wniosku to wymeldują ją.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
Mój album http://picasaweb.google.com/111042920495441906465
Mój blog http://anle1.blogspot.com/
 
 
kabyr 
Super gaduła :))
Kabyr



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 62 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 22 Lis 2007
Posty: 7355
Skąd: Bydgoszcz

Medale: 3 (Więcej...)

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:02   

Obie macie rację.
ale ja nie chcę córki "wywalić" z domu. cmoknięcie
Ona po prostu chce urzędowo załatwić wymeldowanie,
ale nie przyjedzie na każde zawołanie.
Rozwiązaniem jest postępowanie administracyjne.
To wiem, ale to wówczas kiedy chcemy
pozbyć się natrętnego lokatora

  plus minus  Kto oceni³
_________________
Miłego dnia życzę
Barbara
 
 
czeremcha 
Użytkownik aktywny


Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 16 Kwi 2012
Posty: 441

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:24   

Gabi12 - współczuję...

Sprawa na pewno nie jest łatwa... Zakłócanie spokoju dotyczy przecież nie tylko pory po godz. 22 - ale bardzo trudno jest wyegzekwować przestrzeganie tych zasad - normalnych zasad współżycia między ludźmi. To, co dla kogoś jest hałasem nie do zniesienia - dla drugiej osoby będzie prawie niezauważalne... Moda na panele i kafelki w mieszkaniach też bardzo popsuła warunki akustyczne mieszkań... A tłumaczenie, że dzieci muszą się wyszumieć - jest jednym z najgorszych... Niech szumią na dworze... Poprosiłabym, żeby jedna z pań mieszkających na górze przyszła chwilę posiedzieć - na kawę czy herbatę - i posłuchała, jak to szumienie wygląda z dołu... Najlepiej próbować załatwiać takie sprawy polubownie...

Miałam taką sytuację, że sąsiedzi na górze mieli kolumny kina domowego ustawione na podłodze. Wierzę na 100 %, że wcale nie mieli głośności ustawionej na full - sąsiad się bardzo dziwił, kiedy go prosiłam o przyciszenie... Dopiero kiedy wszedł do naszej sypialni i posłuchał - to aż zdębiał... Strop przenosił dźwięk w niesamowity sposób...

Gdyby jednak sąsiadki odmawiały współpracy - po 22 upierdliwie dzwoniłabym po policję. Raz przyjadą, raz nie - ale notatki o interwencji policji mogą być bardzo przydatne...

Bez pomocy prawnika doświadczonego w takich sprawach się nie obędzie. Ale nawet jeśli hałasy się skończą z przymusu - to można się spodziewać innych złośliwości ze strony sąsiadów...

Ania

  plus minus  Kto oceni³
_________________
http://u-czeremchy.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/
 
 
aniaso4 
Użytkownik aktywny


Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 29 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 07 Mar 2006
Posty: 657
Skąd: wołomin

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:26   

Mieszkałam przez 20 lat w bloku, teraz mamy z mężem własny dom.
Wiem, co znaczą uciążliwi sąsiedzi, z góry, z boku oraz z dołu- normalny odpoczynek przez wiele lat nie był możliwy, dlatego weekendy spędzałyśmy często u babci na wsi, cisza, błogość. Jeśli jest taka możliwość to polecam sprzedać mieszkanie i rozejrzeć się za nawet starym, używanym, małym gospodarstwem. Wiem, co mówię, znajomi sprzedali mieszkanie w bloku i za nieduże pieniądze wyszukali niewielką działkę z parterowym domem do remontu. Powiadam Wam nie żałują swej odważnej decyzji do dziś. Odzyskanie spokoju ducha - bezcenne. cmoknięcie

  plus minus  Kto oceni³
Ostatnio zmieniony przez aniaso4 Nie 04 Lis, 2012 11:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
czeremcha 
Użytkownik aktywny


Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 16 Kwi 2012
Posty: 441

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:29   

Kabyr - a ja nałożyłabym na siebie "poker face" i poszłabym córkę wymeldować. Co z tego, że jesteście w dobrych stosunkach? Jeśli córka chce się wymeldować, to ja uprzedź, że zrobisz to sama - i już. Przecież możesz zgłosić w urzędzie, że córka mimo twoich ponagleń się nie wymeldowała, a ty np. nie chcesz ponosić kosztów utrzymania posesji, które są liczone od ilości lokatorów. Że nie chcesz płacić większych zaliczek za wodę , za wywóz śmieci itp. Albo że planujesz sprzedać czy wykupić mieszkanie.Jakąś niegroźna bajkę da się wymyślić, a córce oszczędzisz kłopotów.

To niczym twojej córce nie grozi, nie "narobisz jej w papierach", a wręcz pomożesz Wink

Ania

  plus minus  Kto oceni³
_________________
http://u-czeremchy.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/
 
 
gabi12 
Użytkownik aktywny
cogito ergo sum



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 13 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Gru 2007
Posty: 595
Skąd: Kamienica

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:51   

Dziękuję za zrozumienie.
czeremcha, to jest właśnie najgorsze, że z tymi ludźmi sie nie da rozmawiać. Jest po prostu jedna kłótnia. Szczerze mówiąc ja w ogóle z nimi nie rozmawiałam, bo się boję, że mnie "zakrzyczą". Wiem jak Moi rodzice próbowali. Przeciez nikt nie chce problemów tym bardziej, że się mieszka razem już tyle lat. Rodzice próbowali się dogadać na spokojnie to nic nie dało. Już nawet się nie odzywają, bo się boją.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
MÓJ BLOG
MÓJ ALBUM
 
 
 
stonesik 
Użytkownik aktywny
Ewa



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 12 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 08 Paź 2009
Posty: 594
Skąd: Lublin

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 11:58   

czeremcha napisał/a:
Gdyby jednak sąsiadki odmawiały współpracy - po 22 upierdliwie dzwoniłabym po policję. Raz przyjadą, raz nie - ale notatki o interwencji policji mogą być bardzo przydatne...


Policja ma OBOWIĄZEK(!!!) interweniować, jeżeli wpłynęło zgłoszenie. Muszą przyjechać i koniec! Ja mam nieszczęście mieszkać pod pijacką meliną wściekły Ostatnio wszyscy sąsiedzi tak często zgłaszali burdy na Policję, że mieliśmy indywidualne rozmowy z dzielnicowym i na pewno wiem, że nie mają prawa odmówić przyjazdu.
Pozostaje tylko kwestia, czy na sąsiadce takie zgłoszenia odniosą pożądany efekt. Albo po jakimś czasie zacznie dla świętego spokoju pilnować, by dzieciaki nie hałasowały, albo wręcz złośliwie będzie jeszcze bardziej hałasować. Ja mam do czynienia z tym drugim przypadkiem wściekły

  plus minus  Kto oceni³
_________________
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
 
 
 
gabi12 
Użytkownik aktywny
cogito ergo sum



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 13 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Gru 2007
Posty: 595
Skąd: Kamienica

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 12:28   

stonesik, wiem, że mają obowiązek i rzeczywiście interweniują, ale to dla Moich rodziców jest już bardzo męczące. Słowa sasiadki przeciwko słowom moich rodziców. Już i tak wszyscy w bloku sądzą że moja mama to wariatka Sad((

  plus minus  Kto oceni³
_________________
MÓJ BLOG
MÓJ ALBUM
 
 
 
stonesik 
Użytkownik aktywny
Ewa



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 12 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 08 Paź 2009
Posty: 594
Skąd: Lublin

Medale: Brak

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 17:43   

gabi12, domyślam się, że sytuacja jest bardzo męcząca. I naprawdę bardzo współczuję. Zwłaszcza, że wiem jak mama może być umęczona. Nawet nie wiem jak można rozwiązać problem. U nas jest taka sytuacja, że jedna sąsiadka złośliwie zakłóca spokój pozostałym lokatorom i też nie mamy jakiegoś rozsądnego rozwiązania. Tym bardziej mamę rozumiem cmok

  plus minus  Kto oceni³
_________________
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
 
 
 
Madzia 



Zaproszone osoby: 1
Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel3

Rangi:
przyjaciel

Pomogła: 26 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 16 Lis 2005
Posty: 7517
Skąd: Lublin

Medale: 4 (Więcej...)

Wysłany: Nie 04 Lis, 2012 19:52   

Współczuję, zwłaszcza dla Twojej mamy Gabi to musi być horror, który tylko będzie pogłębiał jej stan. Dziwne jest dla mnie, że ci ludzi nie uspokoili się po interwencji policji, normalny człowiek spalił by się ze wstydu. Już samo to pokazuje, że nie są to normalni ludzie.
Nie rozumiem też postępowania innych sąsiadów, przecież im to też musi przeszkadzać.
Czy innym sąsiadkom tak zależy na tych ludziach, że boją się wychylać?
Może jeszcze raz porozmawiać z tymi innymi, wszak w kupie siła.
Wiem co znaczy niemożność porozumienia się kiedy druga strona odpowiada wyłącznie wrzaskiem. Mieszkam w domu, który jest współwłasnością i nie można wielu spraw załatwić ważnych dla domu ze względu na brak porozumienia, a właściwie celowe sprzeciwianie się dla samej zasady i robienie na złość. Nie możemy zrobić np remontu, bo nie da się pewnych rzeczy robić po kawałku.

Co do Twoich rodziców Gabi mi się wydaje, że najlepiej będzie wzywać policję za każdym razem, ale także poradzić się prawnika. Strasznie żal mi Twoich rodziców.
Jestem jeszcze w miarę młoda, ale spokój cenię sobie nad wszystko i marzę o przeprowadzce.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
http://picasaweb.google.com/erendis30
http://www.fotosik.pl/u/erendis/albumy
http://literackoniespelniona.blogspot.com/
 
 
Aurelia 
Użytkownik aktywny
Aurelia


Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 3 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 28 Cze 2009
Posty: 465

Medale: Brak

Wysłany: Śro 07 Lis, 2012 10:44   

Gabi nie obraź się ale skieruję Cie nieco na inny tor.
Jeżeli Mama choruje, a nie ma poprawy, poprostu psycholog do bani. bardzo trudno, trafić na dobrego. Takie leczenie trwa dość długo.
Na Twoim miejscu tym bym bardziej się zainteresowała. Ona musi dojść do siebie. W przeciwnym razie może irytować ją bardzo, wszystko. Nawet Twoje wizyty. To wbrew pozorom poważna choroba.
Najlepiej dać Jej jakieś zajęcie. Niestety taka jest prawda. Cokolwiek, aby się czymś zajeła, aby hałaśliwi sąsiedzi nie zaprzątali, Jej aż tak bardzo głowy. Choć wiem jak to jest jak człeka trafia.
Ja tak miałam, nie majac już nigdzie ratunku, głupio to zabrzmi, ale założyłam bloga. Tylko po to, aby mniej myśleć o tym co tak bardzo mnie irytuje. Pomogło na pewno.
W sprawie sąsiadów nie potrafię pomóc. Jest jeszcze służba miejska, jak jest.
Ja mam takich pseudo sąsiadów... tną drewno w Święta Wielkanocne, spalinówką. W Wigilię popołudniu zreszta też.


Niestety w jakim kraju żyjemy, widac na każdym kroku. Myślę,że za komuny pod tym względem było o wiele lepiej.
Było jakieś prawo... wściekły

  plus minus  Kto oceni³
_________________
Mój blog:
http://magiczneklebuszki.blogspot.com/
 
 
gracha 
Użytkownik aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 3 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 01 Cze 2006
Posty: 511
Skąd: Suwałki

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Śro 07 Lis, 2012 12:03   

Takie są uroki mieszkania w bloku, sąsiadów sobie nie wybieramy a musimy z nimi żyć i znosić ich. A oni nas. I na pewno inaczej znosimy takie normalne codzienne hałasy jak sami mamy cisze w mieszkaniu, inaczej jak jest u nas włączone TV, jak mamy gości itp. Jakiś czas temu sąsiadka rodziców zwróciła im uwagę,że mają zbyt głośno nastawiony telewizor, a oni ok. 20 kładą się spać i im to przeszkadza. Moi rodzice to starsi ludzie, sluch mają już kiepski i faktycznie TV wyje, co prawda nie po 22 bo tego pilnują ale jak widać nie każdy kładzie się spać o 22. Ja mam głośnych sąsiadów. Córka tych pode mną śpiewa i gra na jakimś dętym instrumencie, robi to często wieczorem, i też po 22, albo z samego rana. Mają małego pieska, który ujada okropnie jak się przechodzi koło ich drzwi albo jak wychodzi na spacer. Obok sąsiedzi mają małe dziecko. I mimo iż żyją normalnie - słyszę jak się bawią z nim, jak dziecko płacze lub krzyczy. Jak się będę skupiać na tych hałasach - a często lubię po prostu w ciszy posiedzieć, poczytać itp - to zwariuję. Owszem, męczące hałasy po 22 trzeba tępić przy pomocy policji ale najlepiej skupić się na swoim życiu. Skoro się mieszka w takim skupisku jakim jest blok jakoś musimy to zaakceptować - albo się wyprowadzić. Ja mieszkam przy bardzo ruchliwej ulicy i latem mam otwarte okna w związku z czym hałas samochodów nie milknie 24 godziny na dobę. Męczy mnie to i dokucza ale nie mogę zamknąć ulicy i zabronić im jeździć. Więc - czekam co roku z utęsknieniem na jesień Smile.
Oczywiście istnieje regulamin spółdzielni czy wspólnoty i w razie łamania go należy zawiadomić zarządcę bloku.

  plus minus  Kto oceni³
Ostatnio zmieniony przez gracha Śro 07 Lis, 2012 12:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
gabi12 
Użytkownik aktywny
cogito ergo sum



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 13 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Gru 2007
Posty: 595
Skąd: Kamienica

Medale: Brak

Wysłany: Czw 08 Lis, 2012 08:10   

Dziękuję bardzo za wszystkie rady.
Aurelia, na pewno się nie obrażę. Szukam po prostu wyjścia z sytuacji. Każde Wasze słowo staram się dokładnie przemyśleć. Na pewno masz dużo racjii. Moja mama zawsze żyła aktywnie, dużo pracowała, miała troje małych dzieci. Teraz wszyscy wyfrunęli i ona po prostu nie ma co robić.
Zmiana lekarza już jest " w trakcie", czekamy na wizytę u nowego. Mam nadzieję, że to cośkolwiek pomoże.

  plus minus  Kto oceni³
_________________
MÓJ BLOG
MÓJ ALBUM
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Ponieważ na forum pojawia się coraz więcej materiałów, zdjęć, itp.,
 proszę każdego, kto będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie naruszenia praw autorskich o kontakt ze mną.
 Postaram się jak najszybciej materiały tego typu usunąć lub jeśli to będzie możliwe uzyskać zgodę na ich publikację.

Jednocześnie informuję, że administrator forum nie odpowiada za treść wypowiedzi innych użytkowników,
 a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za owe wypowiedzi.

maranta

  Liczniki na bloga

Strona wygenerowana w 0,31 sekundy. Zapytań do SQL: 28