Menu główne:


Strona główna
Coś dla ciała
 Coś dla ducha
Miękkie i puchate
Zielono mi
Ciekawe linki
Od autorki
Mapa stron
Nowości
Księga gości

Portal
Forum

Menu
Coś dla ciała:
Coś dla ciała

Szydełko:
Wzory
Szkółka
Oznaczenia graficzne
Modelowanie dzianiny

Słownik

Druty:
Wzory
Szkółka
Oznaczenia graficzne
Modelowanie dzianiny

Słownik

Frywolitka:
Szkółka
Przybory, nici
Moje schematy

Galeria:
Moje robótki
Biżuteria frywolitkowa

Kanał na YouTube

Mój BLOG

Forum

Nowe tematy na Forum:

Kontakt:

maranta1@o2.pl
tlenmaranta gg4385295
Statystyki:
Liczniki na bloga
Reklama:
 

Sierpień 2005 roku - wtedy rozpoczęła się moja przygoda z koronką czółenkową...
... ups... czółenkową???
Ależ skąd! Ja wtedy nie miałam jeszcze czółenka :)

Moje pierwsze kółeczko frywolitkowe zostało wykonane jakimś kiepskim kordonkiem a robiłam je przy pomocy zwykłej szpuleczki, na której ten kordonek się znajdował :)
Wyszła pokraka. Na naukę łuczka nie starczyło mi zapału. Dorobiłam jeszcze cztery kółeczka łącząc je szydełkowym sznurkiem makramowym i w ten sposób powstało coś, co skończyło jako kocia zabawka.


Na prawie rok zapomniałam o frywolitkach.
1. maja 2006 roku odwiedziła mnie Renia (Renulek) i pokazała na żywo jak poprawnie wykonać kółeczko i łuczek.
Od tej pory większą część mojego serducha oddałam koronce czółenkowej.
Tak, miałam już czółenko a nawet dwa czółenka. Malutkie, kiepskie, ale do nauki dobre.
Początki moich zmagań z frywolitką można prześledzić w tym temacie na forum.

Pierwszy frywolitkowy komplet biżuterii (bardzo nieudolny) wyglądał tak -



Czułam ogromny głód frywolitkowych wzorów.
Przeglądając internet zauważyłam zdjęcia przepięknych frywolitek z wielką ilością koralików. Nie wiedziałam co to za wzory, czyje to wzory.
Gapiłam się jak sroka w gnat. Starałam się wzrokiem wyeliminować koraliki i przyjrzeć się samej frywolitce i doznałam olśnienia.
Dokładnie coś takiego jak element główny, podstawowy takiego naszyjnika, wyszło mi gdy robiłam pierwsze wprawki frywolitkowe.
Do tej pory mam dwa nieudane kółeczka. Jedno zachodzące na drugie.
Pomyślałam - wystarczy dodać koraliki i voilà!
W taki oto sposób powstał mój pierwszy naszyjnik 3D, grubasek.
Kiepska podróba oryginału, ależ jaka byłam dumna, ze w ogóle coś mi wyszło...
A wyszło to tak -


Dopiero później dowiedziałam się, że autorką biżuterii, która tak mnie oczarowała jest Рина Степная a technika wykonania takiego cuda zwie się ankars.
Jeszcze później dowiedziałam się, że moja biżuteria jest wykonana inną techniką, koraliki są wrabiane od razu a nie doszywane na końcu.

Zrobiłam wiele kompletów biżuterii 3D. Opracowałam własną metodę, własny wzór, jednak gdyby nie prace Jekatieriny moich prac 3D by nie było.
Większość moich prac można obejrzeć w galerii - TUTAJ


Dalej (Maranta i frywolitki - szkółka)

Zapraszam

 


Strona główna I Coś dla ciała I Coś dla ducha I Miękkie i puchate I Zielono mi I Ciekawe linki I Od autorki I Mapa stron I Nowości I Księga gości
Portal   Forum